www.rzeczprawa.eco.pl

strona główna

 

Historia sporu

 

 

31 lipca 2007r., w atmosferze bardzo poważnego zagrożenia milionowych zbiorów muzealnych, Prezes Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego Władysław Klimczak wystosował pismo do Przewodniczącego Rady Miasta Krakowa Pawła Klimowicza.

 

Pismo zawiera przebieg historii rozmów jakie KTF prowadziło z Władzami Krakowa za prezydentury prof. Jacka Majchrowskiego. Wśród licznie nagromadzonego materiału źródłowego są m.in. propozycje rozwiązań prawnych. Najpierw Miasto proponowało UMOWĘ PRZECHOWANIA, potem, gdy dyrektorem Wydziału Kultury został Stanisław Dziedzic, Władze Krakowa zaproponowały KTF-owi, że łaskawie przejmą jego zbiory… Skąd ta nagła zmiana postawy?

W trakcie lektury pisma rodzą się inne pytania: Jaką rolę odegrał Prokurator Okręgowy w Krakowie? Co ma wspólnego KTF z koncepcją Muzeum Sprawiedliwych i fabryką Schindlera? Itd. itd.

 

 

* * *

 

 

 

 

 

L.dz.KTF 143/07

Kraków 2007-07-31

 

 

Przewodniczący Rady Miasta Krakowa

Szanowny Pan Paweł Klimowicz

 

 

Szanowny Panie Przewodniczący

Pragnę poinformować Pana, że milionowe zbiory Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego znalazły się w poważnym niebezpieczeństwie. KTF w przeciągu minionego miesiąca otrzymało już trzy pisma: z 28 czerwca, 5 lipca i druga połowa lipca (pismo bez daty, data wpływu 27 lipca) 2007r. wzywające KTF do opuszczenia zajmowanych przez Towarzystwo pomieszczeń przy ulicy Romanowicza 4 w nieprzekraczalnym terminie do 6 lipca 2007r, a następnie informujące, że przeprowadzka odbędzie się w terminie 1-10.08.2007r..

 

Szanowny Panie Przewodniczący,

KTF od lat stara się o lokal dla zbiorów stanowiących dobro nie tylko KTF, ale przede wszystkim dobro ogólnonarodowe. Gdyby KTF dzisiaj ze względu np. na brak pomieszczenia zniszczyło zbiory, to wówczas, mimo, że stanowią one jego własność, podlegałoby za ten czyn odpowiedzialności karnej. Jeszcze raz powtórzę: zbiory KTF stanowią dobro ogólnonarodowe, niezależnie kto jest jego właścicielem. Fakt, że Miasto nie jest właścicielem zbiorów, nie zwalnia Gminy z obowiązku ich zabezpieczenia, tym bardziej że w przeszłości KTF zwracał się z prośbą o pomoc zarówno do UMK jak i RMK. Bardzo mnie smuci fakt, że dziś Prezydent Krakowa i jego urzędnicy dezinformują Radnych Miasta, twierdząc jakoby KTF ignorował propozycje UMK. W odpowiedzi na interpelację radnej K. Migacz (zobacz: www.rzeczprawa.eco.pl ) prezydent J. Majchrowski w piśmie OR-05.0057-286/VII/07 z dnia 3 kwietnia 2007r. informował (a właściwie dezinformował) Radną:

 

„W 2003r., podjąłem na nowo rozmowy w tym zakresie, jednak ze względu na roszczeniowe stanowisko KTF nie znalazły one oczekiwanego finału. Na przedłożone przez mnie propozycje możliwych prawnie warunków, nie otrzymałem odpowiedzi…”

 

W reakcji na kolejną interpelację radnej K. Migacz, w piśmie OR-05.0057-450/X/07 z dnia 27 kwietnia 2007r., tym razem wiceprezydent T. Trzmiel, pomijając milczeniem propozycję UMOWY PRZECHOWANIA (patrz cz. II), stwierdził:

 

„Podejmowane w przeszłości próby dokonania wizji lokalnej i przeprowadzenia inwentaryzacji zbiorów, zarówno w poprzednich latach, jak i w okresie pełnienia funkcji Prezydenta Miasta Krakowa przez Pana Jacka Majchrowskiego, a także propozycje przekazania ich, jako depozytu do Archiwum Państwowego, lub przejęcia przez Gminę Miejską Kraków, wraz z całkowitym zabezpieczeniem warunków przechowywania w ramach proponowanego przez Prezydenta Miasta Krakowa porozumienia oraz powołania komisji ds. inwentaryzacji zbiorów, nie zyskały aprobaty Pana Władysława Klimczaka, Prezesa KTF.

Informuję uprzejmie, że Krakowskie Towarzystwo Fotograficzne nigdy też nie starało się o przyznanie w trybie bezprzetargowym lokalu użytkowego z zasobów Gminy, zgodnie z obowiązującymi procedurami, w celu zabezpieczenia zbiorów…”

 

Oczywiście obie odpowiedzi Prezydenta na interpelacje radnej K. Migacz - poprzez przemilczenia, sugestie że nic nie było, a nawet zaprzeczenia wprost - wprowadzają w błąd. Poniżej przedstawiam historię rozmów KTF z Władzami Miasta, obejmującą jedynie okres prezydentury prof. Jacka Majchrowskiego (lata 2003-2007). Poza tym zachęcam do zapoznania się z Oświadczeniem radnej K. Migacz z 1 lipca 2007r. w sprawie rewitalizacji fabryki Schindlera (zawiera ono m.in. analizę mechanizmów podejmowania decyzji w sprawie KTF i fabryki Schindlera), a także jej interpelacjami dotyczącymi KTF i fabryki Schindlera z 28 lutego, 11 kwietnia i 4 lipca 2007r. Przywoływane pisma radnej K. Migacz znajdują się na stronie: www.rzeczprawa.eco.pl

 

 

Część I

Pisma Prokuratora Okręgowego w sprawie KTF

 

30 maja 2003r.

Pismo prokuratora H. Stawickiego stanowiło w mojej ocenie niezwykle ważny impuls skłaniający Władze Krakowa do podjęcia rozmów z KTF na temat przyznania Towarzystwu lokalu, które utraciło w wyniku reprywatyzacji kamienicy Hetmańskiej przy Rynku Głównym.

 

„PROKURATURA OKRĘGOWA

Wydział Postępowania Przygotowawczego

30-955 Kraków, ul. Mosiężnicza 2

-4-

I Dsn 229/98/Sr                                            Kraków dnia 30 maja 2003 roku

 

Szanowny Pan

Jerzy Adamik

Wojewoda Małopolski

 

Uprzejmie informuję, że Prokuratura Rejonowa Kraków – Śródmieście nadzoruje postępowanie przygotowawcze o sygn. 4 Ds. 85/99/S dotyczące przywłaszczenia w okresie od 1987 roku do 1990 roku przedmiotów złożonych do depozytu Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego – Muzeum Fotografii na szkodę osób prywatnych tj. o przest. art. 284 § 2 kk.

W toku wskazanego powyżej postępowania ujawniono, że od wielu lat Krakowskie Towarzystwo Fotograficzne nie posiada lokalu, dla przechowywania i ekspozycji swoich zbiorów, co wiadomym jest Urzędowi Wojewody Krakowskiego od początku lat 90-ych.

W chwili obecnej problem ten stał się szczególnie ważki, bowiem prawowity właściciel budynku przy ulicy Racławickiej P.H. HEPO Sp. z o.o., w którym, wcześniej zgodnie z decyzją Wojewody Krakowskiego zbiory te zdeponowano w magazynach wówczas istniejącej Firmy, w dniu 28 maja br. rozpoczął przewożenie ich do wskazanych przez siebie pomieszczeń przy ulicy Grzegórzeckiej 7, zgodnie z tytułem wykonawczym Sądu Rejonowego dla Krakowa Krowodrzy z dnia 23 kwietnia 1996 roku.

Podkreślić w tym miejscu pragnę, iż tak pomieszczenia przy ulicy Racławickiej jak i ewentualnie przy ulicy Grzegórzeckiej nie spełniają wymogów do przechowywania eksponatów muzealnych, ponadto kolejne ich przemieszczanie niewątpliwie naraża zbiory, stanowiące dobro kultury, na potencjalne uszkodzenia bądź zniszczenia.

Najistotniejszą jednak okolicznością wydaje się to, iż pomieszczenia te stanowią własność prywatną i przechowywanie w nich tego typu zbiorów może mieć jedynie charakter tymczasowy i krótkotrwały. Dodać przy tym należy, że zachowanie P.H. HEPO Sp. z o.o. jest wyrazem jego dobrej woli i w żadnym zakresie nie ciąży na nim obowiązek dbałości o zbiory, które stanowią własność Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego, tym bardziej, że przedmioty zdeponowane są obecnie, bez tytułu prawnego.

W tej sytuacji, zwracam się do Pana Wojewody o niezwłoczne podjęcie starań, mających na celu zapewnienie właściwych pomieszczeń dla przedmiotowych zbiorów muzealnych, stanowiących dobro ogólnonarodowe, do których przy udziale powołanej komisji inwentaryzacyjnej zbiory te zostaną przeniesione.

Końcowo pozwolę sobie zauważyć, że w świetle Ustawy o ochronie dóbr kultury (Dz. U. z 1999 roku Nr 98 poz. 1150) organy rządowe i samorządowe są zobowiązane do zapewnienia warunków prawnych, organizacyjnych i finansowych dla ochrony dóbr kultury (art. 1 ust. 2) oraz, że ochronę dóbr kultury sprawuje wojewoda przy pomocy wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Z wyrazami szacunku

/-/

Henryk Stawicki

Do wiadomości:

1.           Prezydent Miasta Krakowa

2.           Krakowskie Towarzystwo Fotograficzne (…)

3.           Wojewódzki Konserwator Zabytków w Krakowie

4.           (…)”

 

W trakcie gdy trwały rozmowy z UMK (patrz cz. II) Prokurator Okręgowy wyrażał duże zainteresowanie stanem negocjacji. Śladem tego jest poniższe pismo:

 

„Kraków dnia 12 stycznia 2004r.

PROKURATOR OKRĘGOWY W KRAKOWIE

II Pa 40/03

 

Szanowny Pan Władysław Klimczak (…)

W związku z informacjami pozyskanymi z Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa o działaniach zmierzających do udzielenia pomocy Krakowskiemu Towarzystwu Fotograficznemu w zewidencjonowaniu, zarchiwizowaniu i przechowaniu zbiorów, uprzejmie proszę o poinformowanie czy i na ile Towarzystwo skorzystało z propozycji przedstawionych przez Gminę Kraków.

Nadto, proszę o informację, czy w przypadku braku akceptacji przedstawionych propozycji, Krakowskie Towarzystwo Fotograficzne jest w stanie samodzielnie zapewnić właściwą opiekę posiadanym zabytkom.

Oczekiwane informacje są niezbędne do ewentualnych, dalszych czynności prawnych tutejszej Prokuratury inspirujących do działania organy właściwe do nadzoru konserwatorskiego na podstawie ustawy z dnia 23 lipca 2003r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. Nr 162, poz. 1568).

 

Henryk Stawicki”

 

Pisma prokuratora H. Stawickiego są trudne do przecenienia przez KTF. Niestety wnet po tym piśmie nastąpiły dwie niekorzystne dla Towarzystwa zmiany: po pierwsze – sprawą KTF przestał zajmować się prokurator H. Stawicki, a po wtóre – na stanowisku dyrektora Wydziału Kultury UMK prof. Andrzeja Głowackiego zastąpił Stanisław Dziedzic, osoba która jeszcze w czasach PRL (1987r.) starała się w sposób całkowicie bezprawny dokonać nacjonalizacji zbiorów KTF.

 

Część II

Szkoła przy ul. Na Załęczu

A. Dyrektor Wydziału Kultury UMK - prof. Andrzej Głowacki

Propozycja UMK dla KTF

bezpłatne przechowanie zbiorów w szkole przy ul. Na Załęczu

 

28 listopada 2003r.

Jesienią 2003r. KTF odbyło serię rozmów z przedstawicielami UMK: prof. Andrzejem Głowackim - dyrektorem Wydziału Kultury, Barbarą Turlejską Z-cą Dyrektora Wydziału Kultury, Andrzejem Tarko, Markiem Podolakiem i innymi. Efektem rozmów było pismo (KD-03.0717-31/03) Dyrektora Wydziału Kultury – Andrzeja Głowackiego do KTF z 28 listopada 2003 r. (data wpływu do KTF 2.12.2003r.), zawierające w formie załącznika notatki ze spotkań oraz projekt UMOWY PRZECHOWANIA przez UMK zbiorów KTF. Poniżej przytaczam fragmenty wspomnianych załączników pisma KD-03.0717-31/03:

 

„Notatka służbowa ze spotkania w dniu 18 listopada 2003 r.

W dniu 18 listopada br. w siedzibie Wydziału Kultury i Dziedzictwa narodowego UMK o godz. 14.30 odbyło się spotkanie, w którym udział wzięli:

1.       prof. Aleksander Skotnicki – jako przedstawiciel p. Władysława Klimczaka – Prezesa Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego,

2.       p. Andrzej Tarko – Zastępca Dyrektora Organizacji i nadzoru UMK,

3.       p. Andrzej Głowacki – Dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego UMK,’

4.       p. Barbara Turlejska – Zastępca Dyrektora Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego UMK,

5.       p. Marek Podoluk – kierownik Referatu ds. miejskich instytucji kultury

6.       p. Renata Groyecka – (…)

Na wstępie p. Andrzej Głowacki – Dyrektor Wydziału kultury i Dziedzictwa Narodowego UMK przypomniał, iż Prezydent Miasta Krakowa wyraża wolę udzielenia pomocy Krakowskiemu Towarzystwu Fotograficznemu w następującym zakresie:

1.       udostępnienie lokalu w dawnym budynku szkoły przy ul. Na Załęczu,

2.       zabezpieczenie wszystkich czynności związanych z przewozem zbiorów,

3.       powołania Komisji inwentaryzacyjnej i obsługi logistycznej, której celem będzie opisanie poszczególnych elementów zbioru,

4.       wyposażenie pomieszczeń w zależności od potrzeb w regały, stoły i komputer,

5.       ustalenie regulaminy pracy Komisji, uwzględniając bezpieczeństwo zbiorów.

 

Przypomniano, iż celem gminy miejskiej Kraków jest udzielenie wszelkiej pomocy przy ewakuowaniu zbiorów do ww. budynku, z miejsc wskazanych przez p. Władysława Klimczaka. Wyjaśniono też, iż gmina miejska Kraków nie zamierza w żadnym wypadku przejmować na własność przedmiotowych zbiorów. Pozostaną one nadal własnością Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego.

Postanowiono, by dla dobra sprawy najpierw dokonane zostało przewiezienie zbiorów, sukcesywne spisywanie i opisanie kolejno dowożonych skrzyń, a dopiero później szczegółowe opracowanie ich zawartości.

Zaznaczono, iż przy każdej z czynności może być obecny p. Władysław Klimczak, który z racji swego doświadczenia może służyć swoją radą i pomocą. (…)

DYREKTOR WYDZIAŁU

/-/

Andrzej Głowacki”

 

Jednym z załączników pisma KD-03.0717-31/03 był projekt „UMOWY PRZECHOWANIA”:

 

„UMOWA PRZECHOWANIA

Zawarta (…) pomiędzy:

Gminą Miejską Kraków (…) – zwanym dalej przechowawcą

a

Krakowskim Towarzystwem Fotograficznym (…) – zwanym dalej składającym

o następującej treści:

§ 1

1.                 Przechowawca przejmuje na bezpłatne przechowanie …… sztuk kontenerów (pojemników, skrzyń) …… zawierających …… i zobowiązuje się do ich przechowania w stanie nie pogorszonym.

2.                 Składający oświadcza, że jest wyłącznym właścicielem przedmiotów oddawanych na przechowanie i przedmioty te są wolne od roszczeń osób trzecich.

§ 2

1.                 Szczegółowy opis stanu technicznego przedmiotu przechowania i specyfikacja szczegółowa wszystkich przedmiotów oddanych na przechowanie, sporządzone przez Przechowawcę, stanowią załącznik nr 1 do niniejszej umowy.

2.                 Składający nie wnosi zastrzeżeń do oceny stanu przedmiotu przechowania, dokonanej przez Przechowawcę.

§ 3

1.                 Miejscem przechowania będzie ……

2.                 Przedmiot przechowania będzie składowany na suchym, betonowym podłożu w pomieszczeniu z wentylacją.

§ 4

1.                 Wartość przedmiotu przechowania wynosi …… zł

2.                 Przedmiot przechowania jest ubezpieczony przez Składającego.

§ 5

Umowa zostaje zawarta na czas określony ……

§ 6

W sprawach nieregulowanych niniejszą umową maja zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego.

§ 7

Wszelkie zmiany umowy wymagają zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności.

§ 8

Umowę sporządzono w czterech jednobrzmiących egzemplarzach, po dwa dla każdej ze stron.

PRZECHOWAWCA                                                                               SKŁADAJĄCY”

 

10 grudnia 2003 r.

Kilka dni po otrzymaniu pisma od Wydziału Kultury UMK, KTF wystosował 10 grudnia 2003 pismo L.dz.KTF-MHF 173/03 dotyczące „skorygowanego – częściowo projektu umowy przechowania zbiorów KTF w b. szkole na ul. Na Załęczu”. W piśmie przewodnim czytamy:

 

„W dniu 2 grudnia br. wieczorem, wpłynęło do KTF pismo Wydziału Kultury, zawierające m.in. projekt umowy przechowania zbiorów muzealnych KTF, w zaproponowanej przez Wydział (za zgodą p. prezydenta prof. J. Majchrowskiego) dawnej szkole (ok. 300 m2) Na Załęczu.

Zarząd KTF podjął natychmiast konsultacje ze środowiskiem i prawnikami, w wyniku których wniesione zostały istotne i ważne poprawki, które winny się znaleźć w umowie zawieranej pomiędzy UMK i KTF.

Ten projekt umowy z naszymi poprawkami przedkładamy Wydziałowi do konsultacji.

Gdy KTF otrzyma z Wydziału Kultury opinię w sprawie wniesionych przez KTF poprawek, Zarząd Towarzystwa przedstawi tę nową wersję umowy pełnomocnikowi sądowemu Towarzystwa, który został wyznaczony przez sąd, w sprawach związanych z dramatem zbiorów muzealnych KTF, umieszczonych przez władze miasta Krakowa i Urzędu Wojewódzkiego w 1992 r., w magazynach ‘OTEX’-u.

Zawierana umowa będzie przedstawiona przez KTF Prokuratorowi Okręgowemu (ze względu na pismo tegoż skierowane do Wojewody i Prezydenta Krakowa, w czerwcu br.), a także Sądowi dla Krakowa Krowodrzy, gdzie toczy się sprawa o przechowywanie zbiorów w ‘OTEX’-ie.

Ponieważ zbiory znajdują się w tragicznych warunkach przechowania (w mokrych piwnicach przy ul. Racławickiej 58 i Grzegórzeckiej 79), każdy dzień zwłoki, związany z ratowaniem tych zbiorów, jest tragicznym zagrożeniem ich substancji. Liczy się tu każdy dzień!

Tymczasem ponownie przypominamy, że p. Prezydent, już w czerwcu br., podjął decyzję o przyznaniu lokali na ratowanie tych zbiorów i umieszczenie ich we właściwych magazynach Miasta.

Odbyły się spotkania br., w budynku Na Nałęczu, gdzie wówczas KTF zaakceptowało w/w lokale i wspólnie z przedstawicielami Wydziału ustaliło konieczne adaptacje (najważniejsze to niewielka krata oddzielająca parter od I piętra, gdzie będą złożone zbiory).

A więc od dnia 30 września br. była decyzja i było wiadome, że tylko w budynku tej szkoły będą złożone zbiory, a Wydział zobowiązał się do natychmiastowego podjęcia prac adaptacyjnych, aby natychmiast przewozić i ratować zbiory.

Minął październik, minął listopad i jest połowa grudnia 2003r., a Wydział Kultury lokali nie przygotował i koniecznych adaptacji nie przeprowadził.

Kto poniesie prawną i moralną odpowiedzialność za zniszczenia, które w tym czasie powstały w zbiorach muzealnych KTF, złożonych przecież przez władze miasta i województwa w tak tragicznych warunkach.

 

Za Zarząd:

Sekretarz Zarządu KTF

/-/

mgr inż. Zbigniew Kot

ARTYSTA FRP”

 

W załączniku pisma L.dz.KTF-MHF 173/03 został umieszczony uzupełniony projekt umowy. Nie odbiegał on zasadniczo od propozycji Miasta – doprecyzowywał natomiast pewne zapisy. Uzupełniony przez KTF projekt UMOWY brzmiał następująco:

 

„UMOWA PRZECHOWANIA

PREAMBUŁA

Zważywszy na to, że zbiory Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego są plonem i efektem 64 lat pracy polegającej na ratowaniu i gromadzeniu pamiątek życia narodowego, któremu to dziełu Prezes KTF Władysław Klimczak poświęcił niemal całe życie, pełniąc w tym czasie m.in. funkcje Prezesa KTF od 1961 (42 lata) i tworząc w efekcie, z całą energią twórczą dwa Muzea Historii Fotografii, a to: w 1972r. Muzeum Historii Fotografii im. Prof. Władysława Bogackiego przy KTF, i w 1986 r. z bogatych zbiorów KTF Państwowe Muzeum Historii Fotografii, w dniu …… grudnia 2003r. w Krakowie zostaje zawarta umowa pomiędzy:

Gminą Miasta Kraków (…) zwana dalej Przechowawcą

a

Krakowskim Towarzystwem Fotograficznym (…) zwanym dalej Składającym

o następującej treści:

§ 1

Przedmiotem niniejszej umowy jest stworzenie właściwych warunków przechowywania zbiorów Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego stanowiących cenne dobra związane z historią fotografii i narodu polskiego.

Za właściwe warunki przechowywania rozumie się warunki wymagane do przechowywania zbiorów archiwalnych i mających wartość historyczną i materialną (w tym zapewnienie odpowiedniej wilgotności powietrza, wentylacji i ogrzewania, oraz odpowiedniej ilości palet drewnianych na podłogi)

§ 2

Fundatorem zbiorów jest prezes Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego mgr Władysław Klimczak, który oświadcza, że przekazał je nieodpłatnie na własność Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego i że są one wolne od roszczeń osób trzecich, z wyjątkiem depozytów znajdujących się w posiadaniu Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego.

§ 3

Umowa obejmuje trzy etapy realizacji:

1.                 Transport i zabezpieczenie zbiorów

2.                 Inwentaryzacja zbiorów

3.                 Włączenie zbiorów w zintegrowane Muzeum Historii Fotografii

§ 4

Przechowawca udzieli pomocy krakowskiemu Towarzystwu Fotograficznemu w następującym zakresie:

1.                 udostępnienie lokalu do przechowywania zbiorów w dawnym budynku szkoły przy ul. Na Załęczu ………,

2.                 zabezpieczenie wszystkich czynności związanych z przewozem zbiorów,

3.                 powołania Komisji Inwentaryzacyjnej i obsługi logistycznej, której celem będzie opisanie poszczególnych elementów zbioru, oraz dokonanie ich wyceny.

4.                 wyposażenia pomieszczeń w zależności od potrzeb w regały, stoły i komputer,

5.                 ustalenia regulaminu pracy Komisji, uwzględniając bezpieczeństwo zbiorów,

6.                 zabezpieczenia zbiorów zgodnie z wymogami bezpieczeństwa i obowiązującymi przepisami.

§ 5

Gmina Miasta Kraków udzieli wszelkiej pomocy przy przenoszeniu zbiorów Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego do ww. budynku, z miejsc wskazanych przez składającego.

§ 6

Przechowywane zbiory pozostaną własnością Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego.

§ 7

1.                 Przechowawca przejmuje na bezpłatne przechowanie zbiory KTF i zobowiązuje się do ich przechowania w stanie nie pogorszonym.

2.                 Przechowawca odpowiada za szkody w przechowywanych zbiorach wywołane ich niewłaściwym zabezpieczeniem, do wysokości wynikającej z ich wyceny wykonanej zgodnie z § 4.

Ubezpieczenie zbiorów przez przechowawcę nie może być pokryte z ich wartości materialnej.

3.                 Koszty przeniesienia zbiorów KTF, a następnie przechowywania łącznie z niezbędną adaptacją pomieszczeń ponosi przechowawca.

4.                 Składający ma w każdym czasie nieograniczony dostęp do zbiorów oraz prawo korzystania z części lub całości zbiorów w celach statutowych KTF, w tym używania zbiorów do organizacji wystaw.

5.                 Każdorazowe wejście upoważnionych osób do plombowanych magazynów wymaga rejestracji w odpowiednim dokumencie.

6.                 Składający będzie dążył do nieodpłatnego przekazania swych zbiorów muzealnych do zintegrowanego samorządowego Muzeum Historii Fotografii, mającego powstać w przyszłości (z wyjątkiem przedmiotów i zbiorów związanych z bieżącą działalnością Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego).

7.                 Czynności związane z zabezpieczeniem zbiorów KTF obejmują:

a)                przewiezienie zbiorów,

b)                sukcesywne spisywanie zbiorów,

c)                 opisanie kolejno dowożonych skrzyń lub innych opakowań,

d)                szczegółowe opracowanie ich zawartości,

e)                sporządzanie protokołu z każdej przeprowadzonej czynności,

f)                  coroczne wydawanie przez gminę miejską Kraków przy współpracy z mgr Władysławem Klimczakiem jako Prezesem KTF katalogu zarchiwizowanych dokumentów informującego o etapach zakończonej pracy,

g)                fizyczną ochronę zbiorów.

§ 8

1.                 Dla inwentaryzacji zbiorów KTF powołuje się Komisję Inwentaryzacyjną, zwaną dalej Komisją złożoną z przedstawicieli Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, Muzeum Historii fotografii, Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego, Wojewódzkiego Oddziału Służby Ochrony Zabytków w Krakowie oraz Wydziału Organizacji i Nadzoru Urzędu Miasta, po ……… osób z każdej instytucji równoprawnie wyznaczonych przez obydwie strony.

2.                 Osobą nadzorująca prace Komisji będzie prezes Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego – mgr Władysław Klimczak

3.                 Członkowie Komisji nie będący pracownikami instytucji samorządowych będą wykonywały pracę dla przyszłej jednostki muzealnej.

§ 9

Proces przenoszenia zbiorów rozpocznie się po wykonaniu prac adaptacyjnych pomieszczeń wymienionych w § 4, stosownie do uzgodnień poczynionych w czasie wizji lokalnej (kraty, stoły, regały, komputer, zamki itp.)

§ 10

Niniejsza umowa zostaje zawarta na czas do stworzenia zintegrowanego Muzeum Historii Fotografii, będącego jednocześnie siedzibą Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego, lub otrzymania przez KTF w użytkowanie stałej siedziby (w zamian za utraconą Kamienicę Hetmańską – 3500 m kw., a wcześniej Pałac Pugetów – 24 pokoje), zapewniającej właściwą statutową działalność Towarzystwa, w tym magazyny na przechowywanie i opracowywanie zbiorów.

Przez zintegrowane Muzeum Fotografii rozumiemy muzeum stworzone ze wspólnych zbiorów Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego i Muzeum Historii Fotografii, pod wspólnie akceptowanym kierownictwem.

§ 11

Szczegółowy opis stanu technicznego przedmiotu przechowania i specyfikacja szczegółowa wszystkich przedmiotów oddanych na przechowanie, sporządzone wspólnie przez strony niniejszej umowy stanowią załącznik nr 1 do niniejszej umowy.

§ 12

W sprawach nieuregulowanych niniejszą umową mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego.

§ 13

Wszelkie zmiany umowy wymagają zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności.

§ 14

Umowo sporządzono w czterech jednobrzmiąco egzemplarzach, po dwa dla każdej ze stron.

PRZECHOWAWCA                                                                    SKŁADAJĄCY”

 

Jak widać z powyżej przedstawionych pism, KTF odpowiedział w sposób konstruktywny na propozycje UMK. Naniesione przez KTF poprawki miały jedynie charakter doprecyzowujący i  nie zmieniały istoty propozycji UMK. Co więcej – poprawki KTF proponowały zapisy korzystniejsze dla Miasta, jak choćby § 7, pkt. 6: „Składający będzie dążył do nieodpłatnego przekazania swych zbiorów muzealnych do zintegrowanego samorządowego Muzeum Historii Fotografii…”

 

 

B. Dyrektor Wydziału Kultury UMK – Stanisław Dziedzic

Zamiast rozmów – milczenie,

zamiast oferty bezpłatnego przechowania

 - propozycja bezpłatnego przejęcia zbiorów KTF

 

5 kwietnia 2004r.

Pismo prof. A. Skotnickiego do dyrektora Wydziału Kultury UMK – St. Dziedzica, w którym czytamy m.in.:

 

„Podczas ostatniej mojej wizyty w Wydziale Kultury uzgodniliśmy, że Pańscy prawnicy porozumieją się z prawnikami Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego co do ostatecznej formy wzajemnej umowy o udostępnienie pomieszczeń w budynku byłej szkoły przy ul. Na Załęczu dla przeniesienia, zabezpieczenia i zarchiwizowania zbiorów archiwalnych i muzealnych  KTF-u.

Niestety do dzisiaj, po kilku miesiącach KTF nie otrzymał od Państwa żadnego odzewu, mimo obietnicy złożonej przez przedstawicieli Wydziału Kultury, w mojej obecności, wobec Pana Prezydenta Prof. Jacka Majchrowskiego, w jego gabinecie; a decyzję zobowiązującą Wydział do działania w tym kierunku podjął Pan Prezydent już w czerwcu 2003r.

Jak Pan wie zbiory te niezabezpieczone, nieprawidłowo przechowywane i nieubezpieczone znajdują się m.in. w magazynach Otexu, od 1992 roku, gdzie zostały umieszczone na polecenie Urzędu Miasta Krakowa i Urzędu Wojewódzkiego, po likwidacji dotychczasowej siedziby KTF-u Kamienicy Hetmańskiej (ul. Rynek Główny 17).

Celem spotkania prawników miało być sprecyzowanie wzajemnie wiążącej umowy, na którą po propozycji ze strony Państwa odpowiedzieliśmy po upływie tygodnia, jeszcze w grudniu zeszłego roku.

Na moje pismo podkreślające znaczenie ponownego otwarcia stałej wystawy pt. ‘Okupacyjny Kraków na uratowanych zdjęciach’, w związku z oficjalnym zaproszeniem przez Prezydenta Jacka Majchrowskiego delegacji uratowanych z Holocaustu Krakowian z Izraela i USA na marsz pamięci 13-go marca – Wydział Kultury zareagował propozycją zorganizowania nie stałej, ale tymczasowej wystawy w Muzeum AK. Natomiast dyrektor Muzeum AK Pan magister Rąpalski zwrócił się do nas jedynie o udostępnienie kopii niektórych eksponatów z tej wystawy dla uzupełnienia ekspozycji zbiorów AK. W załączeniu pozwalam sobie dołączyć pismo z dyrekcji Muzeum AK.

Ponieważ przedstawiciele Państwa Wydziału nie byli obecni na otwarciu powyższej wystawy (1 września 2003r.), podczas ostatniej mojej wizyty zaprosiłem Pana Dyrektora i Panią Dyrektor na specjalnie dla Państwa przygotowaną ekspozycję (po wcześniejszym zamknięciu wystawy 1 grudnia 2003r.) w Synagodze Kupa, dzięki uprzejmości Pana Tadeusza Jakubowicza. Jest mi bardzo przykro, że nikt z Państwa pomimo moich wielokrotnych telefonów ponawiających zaproszenie nie zechciał odwiedzić wystawy, jak również, że mimo wysłania do Państwa specjalnego zaproszenia na spotkanie w Centrum Kultury Żydowskiej (17 marca 2004r.) prezentujące multimedialne fragmenty tej wystawy, nikt z Państwa nie zareagował i nie przyszedł.

W ostatniej korespondencji wysłałem również Panu przepisane a komputerze przeszło 200 wpisów do księgi pamiątkowej wystawy ‘Okupacyjny Kraków…’ – ludzi w różnym wieku, od dzieci szkolnych, nauczycieli licealnych, profesorów uniwersytetu, historyków, weteranów II wojny światowej, jak również gości zagranicznych z Niemiec, Izraela, USA. Zadaliśmy sobie wiele trudu i poświęciliśmy mnóstwo czasu, aby to dla Pana przygotować. Pozostało to jednak bez odzewu ze strony Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego – czy naprawdę nie interesują Państwa potrzeby i odczucia ludzi zwiedzających wystawy poświęcone najnowszej historii Polski?

Szanowny Panie Dyrektorze, poświęciłem swój czas lekarski, albowiem wydawało mi się niemożliwe, aby w moim ukochanym mieście, w którym mieszkam od przeszło pół wieku, które szczyci się tak ogromnymi tradycjami i mianem kulturalnej i historycznej stolicy Polski – nie znalazło się miejsce dla tak wspaniałych i ważnych historycznie oraz edukacyjnie zbiorów.

Stosunek Wydziału Kultury do powyższej sprawy jest niezrozumiały. Mimo wieloletnich starań aby zabezpieczyć pamiątki polskiej historii, tak bardzo ważne i unikatowe na skalę ogólnopolską i europejską, jak i opracować i udostępnić społeczeństwu w odpowiednim miejscu nie udało się uzyskać poparcia powołanej do tego i prawnie zobowiązanej instytucji. Czy dlatego, że prezes Klimczak ma 81 lat?”

 

 

28 kwietnia 2004r.

KTF otrzymało pismo od prezydenta J. Majchrowskiego wraz z tekstem POROZUMIENIA, którego podpisanie przez KTF, stanowiło warunek dalszych działań ze strony Gminy. W piśmie KD-03.0717-31/04 podpisanym osobiście przez prezydenta J. Majchrowskiego, czytamy:

 

„W trosce o dobro i ochronę dóbr kultury, jakimi są niewątpliwie zbiory Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego, Gmina Miejska Kraków pragnie dołożyć wszelkich starań w celu ich zabezpieczenia.

Wychodząc kolejny raz naprzeciw potrzebom Towarzystwa, przekazuję tekst stosownego porozumienia, z prośbą o przygotowanie przez Państwa właściwego załącznika.

Mam nadzieję, że zawarcie porozumienia w pełni rozwiąże wieloletnie problemy Towarzystwa.

Informuję, iż warunkiem podjęcia dalszych działań ze strony Gminy Miejskiej Kraków jest otrzymanie parafowanego przez Państwa porozumienia wraz z przygotowanym załącznikiem.

 

PREZYDENT MIAST KRAKOWA

Jacek Majchrowski

 

Przesłany tekst POROZUMIENIA pomiędzy KTF a Gminą Miasta Kraków, którego podpisanie przez KTF stanowiło warunek dalszych działań ze strony Gminy, było następującej treści:

 

„Intencją stron niniejszego porozumienia jest dołożenie wszelkich starań, by zgodnie z Ustawą o ochronie dóbr kultury (Dz. U. z 1999 roku Nr 98 poz. 1150) zbiory KTF zostały w należyty sposób chronione.

1.     Przedmiotem niniejszego porozumienia są wszystkie przedmioty – eksponaty o wartości muzealnej stanowiące własność KTF, zwane dalej zbiorami.

2.     KTF oświadcza, że zbiory o których mowa w pkt. 1 znajdują się w miejscach i magazynach szczegółowo opisanych w załączniku nr 1 do porozumienia, stanowiącym integralną część porozumienia.

3.     KTF wyraża zgodę na udostępnienie zbiorów, objętych niniejszym porozumieniem przedstawicielom Gminy Miejskiej Kraków, upoważnionym przez Prezydenta Miasta Krakowa na podstawie odrębnych upoważnień.

4.     KTF oświadcza, że zbiory stanowią wyłączną własność KTF i są wolne od jakichkolwiek roszczeń osób trzecich, wynikających z przepisów prawa cywilnego i prawa karnego, i w stosunku do nich nie są zgłaszane żadne roszczenia, ani nie stanowią środków dowodowych w postępowaniach prowadzonych przez organy wymiaru sprawiedliwości.

5.     KTF oświadcza, że przekazuje na własność Gminie Miejskiej Kraków zbiory stanowiące własność KTF.

6.     Gmina Miejska Kraków oświadcza, że przejmuje zbiory KTF celem ich zabezpieczenia, wstępnego zewidencjonowania zgodnie z Ustawą o ochronie dóbr kultury (Dz. U. z 1999 roku Nr 98 poz. 1150) i przygotowania do przekazania właściwej miejskiej placówce muzealnej, według uzgodnień z KTF.

7.     Gmina Miejska Kraków deklaruje zorganizowanie transportu i  pokryje jego koszty.

8.     Gmina Miejska Kraków poniesie koszty związane ze spisem z natury zbiorów oraz ich magazynowaniem.

9.     Gmina Miejska Kraków udostępni pomieszczenia na przechowanie przekazanych zbiorów, a także poniesie koszty z tym związane.”

 

Podpisanie tekstu tego POROZUMIENIA oznaczałoby de facto zanik działalności statutowej KTF-u. Trudno się na to zgodzić. Proszę zwrócić uwagę na zapis pkt. 5.! Analizując tekst POROZUMIENIA widzimy, że Miasto za przejęcie zbiorów na własność nie proponowało KTF-owi żadnej rekompensaty. Toż to wczesny PRL! Ja mam 85 lat i nie zależy mi na pieniądzach – jeślibym chciał rozsprzedać swoje zbiory znalazłbym kupców bez problemu, ale ja nie po to wydawałem przez całe życie swoje własne oszczędności, by teraz, na koniec wszystko rozsprzedać! Problem leży w tym, jak będą zarządzane zbiory. KTF zrzesza grupę pasjonatów, których zapału żaden urzędnik nie zastąpi. Proszę porównać sobie zbiory Muzeum Historii Fotografii (które zresztą w znacznej mierze opierają się na zbiorach przekazanych niegdyś przez KTF - nota bene, wiele eksponatów przekazanych Muzeum przez KTF odkupywałem na giełdach staroci) i zbiory KTF. Kolekcja KTF w sposób znaczący przewyższa zbiory MHF mimo, że Muzeum otrzymuje od Miasta miliony złotych, a KTF nic. Nie upieram się jednak przy tym by nie przekazać Miastu zbiorów na własność. Zgadzam się na to pod warunkiem, że PASJONACI z KTF będą mieli wpływ na proces przekazywania, ewidencjonowania i zabezpieczania zbiorów KTF. Jestem i byłem gotowy iść na daleko idące ustępstwa - ale kosztem swoim, nie KOLEKCJI!

Przesłany tekst POROZUMIENIA nie mógł zostać przez KTF podpisany. Uważam, że tekst POROZUMIENIA powinien być stanowczo napiętnowany przez Radę Miasta stanowiącą organ kontrolny UMK. Nie godzi się stawiać takich warunków, nawet gdy się jest Prezydentem Miasta. KTF zasługuje na szacunek, także Prezydenta Krakowa. Jest dla mnie niezrozumiałe dlaczego przedstawiciele Władz Krakowa najpierw przesłały propozycję UMOWY PRZECHOWANIA (28 listopada 2003r.), później po naszej odpowiedzi przez pół roku milczały, a następnie po przypomnieniu prof. A. Skotnickiego, przysłali pismo, w którym zamiast przechowania proponowały bezpłatne pozbycie się zbiorów na rzecz Miasta. Tekst POROZUMIENIA z 28 kwietnia 2004r. należy prawdopodobnie uznać za pretekst do zerwania rozmów i sposób na przerzucenie odpowiedzialności za fiasko negocjacji na KTF.

 

 

 

III część

Koncepcja: Muzeum Sprawiedliwych w oparciu o zbiory KTF

w fabryce Schindlera

 

22 września 2005r.

Po klęsce negocjacji związanych z koncepcją przechowania zbiorów KTF w budynku dawnej szkoły przy ul. Na Załęczu narodził się projekt by w oparciu o zbiory KTF utworzyć w dawnej fabryce Schindlera Muzeum Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Koncepcji tej sprzyjały powstałe okoliczności. Miasto przejęło na własność budynki fabryki Schindlera. Wprawdzie sam moment przejęcia był dla nas faktem dość przykrym, to mimo to uznaliśmy, że być może „nie ma złego co by na dobre nie wyszło.” A co było dla nas przykre? Do roku 2004 część zbiorów KTF była przechowywana w dawnej fabryce Schindlera. Ówczesny właściciel budynków i dobroczyńca KTF, mając długi względem Miasta zgodził się przekazać fabrykę Schindlera za długi. Warunkiem postawionym przez Miasto był postulat, że znajdujące się w fabryce Schindlera zbiory KTF mają opróżnić przekazywany obiekt. Było to dla nas bardzo bolesne, zwłaszcza, że Miasto było dobrze poinformowane o problemach lokalowych KTF. Ze względu na dobro naszego dotychczasowego mecenasa zgodziliśmy się na przeprowadzkę. Robiliśmy to na granicy prawa, gdyż zbiory przenoszone w ten sposób, co w roku 2004, były narażone na ogromne niebezpieczeństwo. Niestety KTF nie stać finansowo na przeprowadzki zgodne z odpowiednimi procedurami.

Po przejęciu przez Miasto fabryki Schindlera, zwróciliśmy się z prośbą do Radnych Miasta Krakowa. W odpowiedzi na nasze propozycje przedstawione przez prof. A. Skotnickiego, Komisja Kultury (znak pisma: BR-01.00631-10-14/2005) jednogłośnie (8,0,0) uchwaliła wniosek nr 63/2005 o następującej treści:

 

„Komisja Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków RMK  uznając inicjatywę prof. Aleksandra Skotnickiego z Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego za bardzo cenną wnosi o podjęcie przez Prezydenta Miasta Krakowa i podległe mu służby, w tym także dyrektora Muzeum Historycznego, wszelkich niezbędnych działań na rzecz zrealizowania stałej ekspozycji historii żydów krakowskich w oparciu o zbiory stanowiące własność KTF.

Zdaniem Komisji ekspozycja, o której mowa, powinna być zlokalizowana w obiektach byłej fabryki Schindlera na Zabłociu.

Komisja oczekuje także, że w tej sprawie Prezydent Miasta skieruje do Rady Miasta Krakowa odpowiedni projekt uchwały do końca bieżącego roku tak, by przedsięwzięcie zostało objęte finansowaniem w przyszłorocznym budżecie Miasta”.

 

 

28 października 2005r.

Odpowiedź Prezydenta Krakowa na wniosek Komisji Kultury na pismo OR-05.00631-220/2005 z 28 października 2005 r. zawierała następującą treść:

 

„W odpowiedzi na Wniosek Nr 63/2005 Komisji Kultury, Promocji i Ochrony Zabytków RMK  z dnia 22 września 2005 r. w sprawie podjęcia działań mających na celu realizację stałej ekspozycji Żydów krakowskich w obiektach byłej fabryki Schindlera, uprzejmie informuję.

W bieżącym roku przeprowadzone zostały prace inwentaryzacyjne obiektów położonych na terenie dawnej fabryki Schindlera. Prowadzone prace remontowo-zabezpieczające (m.in. wymiana pokrycia dachów oraz zniszczonej konstrukcji dachowej i świetlików) finansowane są przez Ministerstwo Kultury i trwać będą do końca 2005r. Przygotowany został także projekt koncepcyjny tzw. muzeum miejsca. Przedłożona przez Komisję Kultury Promocji i Ochrony Zabytków Rady Miasta Krakowa koncepcja znacznie rozszerza swoim zakresem merytorycznym i potrzebami lokalowymi pierwotną wizję zagospodarowania obiektów fabryki.

Przygotowane zostało postępowanie przetargowe na wykonanie projektu, w oparciu o który będą w przyszłym roku zlecone prace remontowo-adaptacyjne. Środki na cele remontu budynku nr 1 przewidziane zostaną w projekcie przyszłorocznego budżetu, zgodnie z intencją Komisji wyrażoną we wniosku.

Na obecnym etapie prac przygotowywanie projektu uchwały Rady Miasta Krakowa jest przedwczesne, ponieważ dalsze działania na rzecz realizacji tej inicjatywy wymagać będą przeprowadzenia wielu dodatkowych konsultacji, a także dokonania wizji lokalnych obiektów.”

 

 

30.01.2007r.

W 2006r. nie zapadła żadna decyzja związana z Wnioskiem Komisji Kultury z 22 września 2005r. Po jesiennych wyborach samorządowych roku 2006, zostały skierowane pisma prof. A. Skotnickiego i A. Klimczaka (KTF) do Przewodniczącego i Wiceprzewodniczącego RMK, w których na wstępie czytamy:

 

„Pozwalamy sobie przekazać Panu Przewodniczącemu Projekt Muzeum Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, który przed dwoma laty przedstawiliśmy Wydziałowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego.”

 

Z dalszej części pisma a także z przedstawionego Projektu jasno wynika, że Muzeum Sprawiedliwych, miałoby się opierać na zbiorach KTF. W piśmie przewodnim prof. A. Skotnickiego i A. Klimczaka do Przewodniczącego RMK, czytamy m.in.:

 

„Pozwoliłoby to również na uratowanie bezcennej kolekcji zbiorów Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego, liczącej kilka różnorakich zbiorów (m.in. stare fotografie, pozytywy fotograficzne, negatywy, liczne grafiki, prasę historyczną XIX i XX-wieczną, wielką bibliotekę woluminów, druki ulotne, pamiątki rodów polskich, zbiory fotografii artystycznej, zabytkowy sprzęt fotograficzny, grafiki i inne). Można śmiało powiedzieć, że zasoby Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego tworzą Archiwum Narodowe.”

 

 

11 kwietnia 2007r.

W Radzie Miasta Krakowa miała miejsce debata na temat lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej w fabryce Schindlera. W jej trakcie padły enigmatyczne i złowróżbne słowa pełnomocnika Prezydenta MK Janusza Sepioła:

 

„Ja przyznaję, że z dużą uwagą wysłuchałem tych dwunastu wypowiedzi i muszę powiedzieć, że trochę z ubolewaniem, widzę, że ta dyskusja jest to dyskusja o trzech różnych instytucjach kultury,  w moim przekonaniu nieszczęśliwie sobie przeciwstawianych, mówimy o trzech różnych instytucjach, o Muzeum Sztuki Współczesnej, mówimy o Muzeum Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i mówimy o zbiorach Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego…”

 

Trudno było mi zrozumieć o co chodziło panu J. Sepiołowi gdy mówił o instytucjach przeciwstawianych sobie. Czy mówiąc to miał na myśli przeciwstawianie KTF koncepcji Muzeum Sprawiedliwych? Późniejsze poczynania UMK pozwalają odpowiedzieć na to pytanie w sposób twierdzący.

11 kwietnia, w trakcie trwania Sesji Rady Miasta  nastąpiło niezrozumiałe dla mnie przejście PO na stronę zdecydowanych zwolenników koncepcji prezydenta J. Majchrowskiego. Proces ten opisuje radna K. Migacz w interpelacji do prezydenta J. Majchrowskiego z 4 lipca 2007r.:

 

„Jeszcze w trakcie debaty nad WPI – w lutym 2007r. - podjęłam rozmowy z przewodniczącym Klubu PO Pawłem Sularzem na temat zmiany lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej. Ustaliliśmy, że poprzemy WPI w kształcie zaproponowanym przez Pana – by nie narazić się na utratę funduszy europejskich - a następnie rozpoczniemy prace nad zmianą lokalizacji. Z upływem kolejnych dni Paweł Sularz informował mnie o narastających oporach w PO związanych z propozycją zmiany lokalizacji.  W czasie, gdy zastanawialiśmy się co zrobić by dokonać zmian, pojawił się w trybie nagłym Pana projekt w sprawie zabezpieczenia środków finansowych jako wkładu własnego na realizację zadania pn. ‘Utworzenie Muzeum Sztuki Współczesnej’, jako wniosku aplikacyjnego w ramach (…) Norweskiego Mechanizmu Finansowego – druk nr 181. Za zgodą i wiedzą Przewodniczącego Klubu Radnych PO Pawła Sularza podjęłam rozmowy z członkami Klubu Radnych PiS w kierunku zmiany lokalizacji przedmiotowego Muzeum. W Klubie PO – jak mnie zapewniał Paweł Sularz - miało nie być dyscypliny przy głosowaniu projektu powyższej uchwały. W przerwie Sesji z 11 kwietnia 2007r. dyscyplinę wprowadzono, co w oczach PiS mogło kompromitować mnie jako negocjatora. Przypomnę tylko, jak bardzo aktywni 11 kwietnia byli Pana urzędnicy i Pan. Na oczach wszystkich osób obecnych w bufecie, w tym przy synu p. Wł. Klimczaka, apelował Pan do radnych by nie dali się zbałamucić Klimczakowi. Jestem przekonana, że dyscyplina klubowa w PO jest wynikiem usilnych starań Pana urzędników. Uważam, że takie zachowanie obniża poziom kultury politycznej.

Warto zaznaczyć, że zanim wprowadzono dyscyplinę klubową, zgłosiliśmy razem z Mirosławem Gilarskim z PiS poprawkę, która wprowadzała zmianę lokalizacyjną. Pragnę przypomnieć, że zwolennicy projektu uchwały wg druku nr 181 tłumaczyli, że lokalizacja nie ma znaczenia przy staraniach o pozyskanie funduszy norweskich.”

 

Nie wiem w jaki sposób prezydent J. Majchrowski przekonał radnych PO. W każdym razie - jednym z argumentów jakim się posługiwał, było dyskredytowanie mojej osoby. Dowodem na to jest relacja świadków tamtych wydarzeń, mojego syna Andrzeja, a także Marcina Migacza, męża radnej. Na stronie www.rzeczprawa.eco.pl zamieszczona jest rozmowa, której fragment pozwolę sobie zacytować dla oddania atmosfery debaty z 11 kwietnia 2007r.:

 

Piotr Klamann: (…) przechodzimy do twojej bufetowej sprzeczki z prezydentem Majchrowskim. Teraz już nie pozwolę byś ciągle przesuwał mi ten temat na dalszą cześć naszej rozmowy. Zacznijmy od tego – stanąłeś w obronie pana Klimczaka…

Marcin Migacz: Tak - stanąłem w obronie pana Klimczaka. Sytuacja była następująca. Siedzę w bufecie Rady Miasta i popijam sobie coś tam, bezalkoholowego w każdym razie, z Andrzejem Klimczakiem, synem Władysława. Przy innych stolikach siedzą radni, do których nagle podchodzi prezydent Majchrowski. Nie przysiada się do stołu, tylko na cały bufet nerwowo między innymi krzyczy: nie dajcie się zbałamucić Klimczakowi. Dla mnie, jako osoby, która siedzi obok pana Klimczaka, powstała niezręczna sytuacja, zwłaszcza, że panowie Klimczakowie przybyli do Rady Miasta na zaproszenie mojej żony. Wstyd mi było za Prezydenta. Wstyd mi było że Kraków ma takiego Prezydenta. Co tu robić? Sytuacja wymaga jakieś reakcji z mojej strony, wprawdzie nie jestem gospodarzem tego urzędu, ale…

Piotr Klamann: Dobra przewiń dalej i powiedz jak zareagowałeś, albo nie zareagowałeś?

Marcin Migacz: Podszedłem do stolika przy którym siedzieli o ile dobrze pamiętam m.in. radni Chwajoł i Kozdronkiewicz i zwróciłem Prezydentowi uwagę, że na Sali siedzi pan Klimczak, że chcemy otwartej debaty, a nie polityki uprawianej gdzieś zakulisowo po bufetach i korytarzach…

Piotr Klamann: I co na to prezydent Majchrowski? Przeprosił pana Klimczaka?

Marcin Migacz: Skąd?! Niestety nie przeprosił, burknął tylko, bo tak to trzeba nazwać, że ma prawo mówić co chce i gdzie chce.”

 

Od dnia 11 kwietnia 2007r. zdałem sobie sprawę, że nie mogę liczyć na Klub PO. Dla ciekawostki warto zaznaczyć, że - na ironię - pisma skierowane do radnych zimą br. uwzględniały tylko radnych PO (Paweł Klimowicz, Bogusław Kośmider, Elżbieta Sieja, Katarzyna Migacz). Pewnym promykiem nadziei była dla mnie Pana inicjatywa z 25 kwietnia 2007r. uchwalenia Rezolucji RMK do Instytutu Yad Vashem. Dziś wiele wskazuje na to, że w zamyśle był to manewr mający na celu odizolowanie KTF-u.

 

28 czerwca 2007 – wezwanie do opuszczenia budynku

Od 11 kwietnia do 28 czerwca 2007r. miały miejsce bardzo przykre dla mnie wydarzenia. Opisuje je, w oparciu o informacje ode mnie uzyskane, radna K. Migacz w interpelacji z dnia 4 lipca 2007r:

 

„Obecne eliminowanie problemu KTF z debaty nad rewitalizacją fabryki Schindlera, polega nie tylko na kwestionowaniu oczywistych faktów, ale także na innych budzących strach (dosłownie) metodach perswazji. Prezes KTF W. Klimczak zabrał głos w czasie Sesji RMK 11 kwietnia 2007r. Od tego czasu publicznie nie wypowiada się w sprawie rewitalizacji fabryki Schindlera. Zaintrygowana zmianą w postawie prezesa Wł. Klimczaka, dowiedziałam się od niego, że postawiono go przed ultimatum: albo nie będzie publicznie zabierał głosu w sprawie, albo jego zbiory będą musiały opuścić budynki KCI. Nie mogąc zaproponować alternatywnego miejsca na zbiory KTF, uznałam, że rzeczywiście, lepiej będzie gdy prezes W. Klimczak na jakiś czas zachowa całkowitą wstrzemięźliwość w publicznych wypowiedziach. Prosiłam go jednak o obecność (bez zabierania głosu) w trakcie dwóch debat: w Centrum Kultury Żydowskiej - 18 czerwca 2007r. i Komisji Kultury - 28 czerwca 2007. W trakcie posiedzenia Komisji Kultury 28 czerwca 2007r. prezes Wł. Klimczak otrzymał pismo od KCI Centrum Zabłocie - co ciekawe bez daty wystawienia – w którym czytamy: ‘W związku z pilną potrzebą natury gospodarczej Zarząd spółki KCI Centrum Zabłocie Sp. z o.o. w Krakowie wzywa Państwa do opuszczenia w terminie do 06.07.2007r. lokalu położonego w Krakowie przy ul. Romanowicza 2 i opróżnienia go w tym terminie z należących do Państwa rzeczy. Jak wcześniej wielokrotnie sygnalizowaliśmy, w przypadku zaistnienia potrzeby przekazania zajmowanego przez Państwa lokalu innemu użytkownikowi konieczne będzie jego opuszczenie. W związku zaistnieniem takich okoliczności prosimy o wykonanie wcześniej poczynionych ustaleń.’

 

Prezes W. Klimczak, człowiek 84 letni, dowiedział się, że w przeciągu zaledwie 8 dni ma znaleźć nowe pomieszczenie i przetransportować zbiory mierzone nie tyle w kartonach, co tonach.

Czując się odpowiedzialna za losy zbiorów KTF (m.in. przez to, że namawiałam prezesa Wł. Klimczaka do obecności w czasie debat) podjęłam w piątek 29 czerwca 2007r. próbę skontaktowania się z Panem pełnomocnikiem Januszem Sepiołem. Pani Sekretarka wziąwszy ode mnie numer telefonu komórkowego, poinformowała mnie, że Pan Pełnomocnik ma teraz naradę i po naradzie zadzwoni do mnie. Nie zadzwoniono do mnie. Mam nadzieję, że powodem tego nie był zamiar wyeliminowania mnie z rozmów jako niewygodnego negocjatora, ani chęć ukarania mnie za wcześniejszą krytykę postawy Pana Pełnomocnika. Nie wykluczam, że jest to swoista „gra nerwów”, mająca na celu wywarcie skutecznej presji na mnie  i 84-letniego, mającego problemy z sercem, Wł. Klimczaka. „Gra nerwów”, polegająca na wywołaniu poważnego zagrożenia czegoś cennego, bardzo często skutkuje przyjęciem warunków strony silniejszej i rezygnacją z wyrażania krytyki. Przyznaję, że dowiedziawszy się o wezwaniu do opuszczenia przez KTF lokalu KCI, rozważałam czy nie należy dla dobra zbiorów, zaakceptować warunków „kompromisu”.

Mając świadomość, że następny dzień roboczy po piątku 29 czerwca (próba skontaktowania się z panem pełnomocnikiem Sepiołem) to poniedziałek 2 lipca (termin opróżnienia lokalu do 6 lipca, na dodatek przed ta datą mam wyznaczony termin porodu), podjęłam się desperackich (w pewnym sensie) kroków, wystosowując interpelację do Pana J. Sepioła. Dziś, po odpowiedzi odmownej p. J. Sepioła, składam interpelację na ręce Pana Prezydenta. Postępuję być może zbyt gwałtownie, ale zdaję sobie jednak sprawę, że ewentualne zniszczenie części zbiorów będzie obciążać odpowiedzialnością nie tyle mającego prawo do spokojnej emerytury prezesa Wł. Klimczaka, (aczkolwiek on to najmocniej przeżywa), ale przede wszystkim osoby zajmujące publiczne stanowiska i poinformowane o istniejącym zagrożeniu zbiorów. Zaliczam się do tych osób. O wadze odpowiedzialności jaka spoczywa na PAŃSTWIE świadczą choćby słowa Pana Pełnomocnika J. Sepioła, kiedy to poinformowany o wartości zbiorów KTF i o warunkach zagrażających tym zbiorom, stwierdził 11 kwietnia 2007r.:„…jeśli rzeczywiście te zbiory są zagrożone to jest pytanie, co robi konserwator zabytków na terenie którego takie zbiory się znajdują, jeśli tutaj istnieje zagrożenie zniszczenia skarbów to jest pytanie o odpowiedzialność karną jeśli to są rzeczy wpisane do inwentarzy…”. W swoim skromnym imieniu mogę jedynie dodać, że nie tylko konserwator zabytków powinien czuć się odpowiedzialnym za właściwe zabezpieczenie zbiorów KTF.”

 

Wakacje roku 2007 rozpoczęły się dla mnie bardzo nieszczęśliwie. Zostałem praktycznie sam, (członkowie i przyjaciele KTF często mieli już zaplanowane urlopy, radna K. Migacz, która mnie dzielnie wspierała znajdowała się w stanie błogosławionym tuż przed porodem), bez lokalu i mając naprzeciw sobie człowieka, którego do dziś, bez względu na to co się wydarzyło, uznaję za wielkiego dobrodzieja KTF. Mam tu na myśli p. Grzegorza Hajdarowicza, który przez lata użyczał KTF-owi pomieszczeń jednej ze swoich firm (KCI – Centrum Zabłocie). Było dla mnie wielkim ciosem, gdy oprócz wezwania do opuszczenia budynku przy ul. Romanowicza 4, KTF otrzymało pismo z datą 28.06.2007r. w którym p. Grzegorz Hajdarowicz zwracał się do Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego:

 

„Pan Andrzej Zacharewicz – Przewodniczący

Pani Anastazja Pabian – Sekretarz

Krakowskie Towarzystwo Fotograficzne (…)

 

Szanowni Państwo,

Nawiązując do pisma z dnia 20 czerwca br., w którym powiadamiacie Państwo o podjętej uchwale Walnego Zebrania członków KTF o przyznaniu mnie i mojej żonie Członkostwa Honorowego KTF uprzejmie informuję, że odmawiamy przyjęcia tego tytułu.

Osobiście jestem bardzo rozczarowany działalnością KTF, które ma na celu doprowadzenie do rozbicia inicjatywy wielu krakowskich środowisk oraz Urzędu miasta Krakowa mającej na cele powołanie miejsca upamiętniającego Fabrykę Schindlera oraz stworzenie Centrum Sztuki Współczesnej w budynkach przy ul. Lipowej 4 . Inicjatywa ta opierająca się na fakcie, że na terenie dawnej Fabryki Schindlera nikt nie zginął, a nazista w szaleństwie II wojny światowej uratował 1000 istnień ludzkich wiąże to miejsce z afirmacją życia i w dzisiejszych czasach, też nie stroniących od przemocy, daję nadzieje na człowieczeństwo.

Osoby związane z Krakowskim Towarzystwem Fotograficznym tj. były Prezes p. Władysław Klimczak oraz prof. Aleksander Skotnicki wraz z grupą radnych zaangażowali się w kampanię stricte polityczną, która wykorzystuje fabrykę Schindlera i tragiczną historię holocaustu.

O tyle osobiście jest to dla mnie przykre, że przez wiele lat KTF korzystało z ‘mojej życzliwości i bezinteresownej pomocy w ratowaniu zbiorów KTF’.

Przykro mi, ale jak już Państwo wiecie, z powodów nie związanych z dyskusją nad przeznaczeniem Fabryki Schindlera, jedna z moich firm prowadząca działalność w kierunku rewitalizacji obszarów Zabłocia nie będzie mogła dłużej Państwa wspierać – budynki po prostu przeznaczone są do remontu. Mam nadzieję, że decyzja ta nie spowoduje zmiany w Państwa ocenie dla naszej dotychczasowej współpracy po tylu latach pomocy. Na pewno znajdą się inni chętni udzielić jej Państwu.

Pragnę podziękować za wolę przyznania mi i mojej żonie tytułu Honorowych Członków KTF, ale ze względu na bardzo liczne obowiązki służbowe nie widzę możliwości zaangażowania się w działalność Towarzystwa.

Jednocześnie bardzo proszę o przemyślenie działań podejmowanych przez KTF.

Kraków przez wiele lat czekał na udostępnienie Fabryki Schindlera i na powstanie Centrum Sztuki Współczesnej. Obecna dyskusja może oddalić moment stworzenia ważnego dla Krakowa centrum sztuki. Proszę pamiętać, że łatwo jest zburzyć i zmarnotrawić działania wielu ludzi mających na celu rozkwit kultury naszego miasta i jego promocję; trudniej będzie odbudować to co zostało zniszczone.

Pragnę również wyrazić mój osobisty pogląd, że próba upamiętnienia w Fabryce Schindlera Polaków, którzy z narażeniem życia swojego i swoich bliskich ratowali Żydów w okresie II Wojny Światowej, spowoduje sprzeciw wielu środowisk. Nie należy łączyć historii tego miejsca z upamiętnieniem bohaterstwa Polaków, są inne ważniejsze.

Z nadzieją na Państwa refleksję nad omawianym tematem, pozostaję

Z poważaniem

Grzegorz Hajdarowicz”

 

Postawy pana Grzegorza Hajdarowicza nie będę komentował. Dalej uważam go za dobrodzieja KTF-u. Ustosunkuję się jednak do przytoczonych przez niego argumentów. Jak widać dyskutując o rewitalizacji fabryki Schindlera trudno pominąć milczeniem spory ideowe związane z tym miejscem. Pojawiają się różne, często wzajemnie wykluczające się argumenty. Pan J. Sepioł w swoim przemówieniu 11 kwietnia – zaznaczając jednak, że to nie jest jego pogląd - posłużył się argumentem radnej M. Jantos, ostrzegającym, że  Muzeum Sprawiedliwych umieszczone w fabryce Schindlera będzie w dobrym świetle pokazywało Niemca a nie Polaka.

 

(J. Sepioł: „I to akurat nie jest mój pogląd, ale on w powietrzu wisi – to o czym mówiła Pani Radna Jantos, że Schindler i Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata, dla jednych jest koniunkcją, dla innych jest opozycją, żeby nie było potem tak, okaże się, że jedynym Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata w Krakowie był Niemiec, takie ryzyko też istnieje, w każdym razie takie poglądy są zgłaszane, czy one są słuszne to jest odrębna kwestia, ale coś takiego w powietrzu wisi.”)

 

Nie wiem kogo będziemy bardziej upamiętniać w tym miejscu: Polaka, Niemca czy Żyda? Ja zbierając fotografie nie kierowałem się żadnymi założeniami ideologicznymi – chciałem zachować jedynie fotograficzną pamięć o tamtych czasach. I tyle.

Czy fabryka Schindlera jest symbolem afirmacji życia, czy też odwrotnie? Jest wyspą życia na oceanie śmierci. Ani o jednym, ani o drugim nie można zapominać. Pracowali tu ludzie z obozu. Jeśli obóz to nie miejsce, ale ludzie, to był tu obóz. Nic tego nie zmieni.

Nie zamierzam wymyślać nowych argumentów w dyskusji na temat rewitalizacji fabryki Schindlera. Wydaje mi się, ze już wystarczająco dużo zostało powiedziane. Pozwolę sobie więc przytoczyć jedynie argumenty (w dużej części zgadzam się z nimi) zawarte w interpelacji radnej K. Migacz z 4 lipca 2007r.:

 

W obecnym czasie trwa debata na temat lokalizacji muzeum sztuki współczesnej w fabryce O. Schindlera. Przeciwnicy tej koncepcji wskazują, że przestrzeń fabryki Schindlera jest :

·                    naznaczona historią najgłębszych dramatów ludzkich (walka życia ze śmiercią, dobra ze złem)

·                    i jako taka mocno zakorzeniona w społecznej świadomości (głównie przez film Spielberga).

 

W związku z tym, tworzenie w obrębie fabryki Schindlera muzeum sztuki współczesnej (i to nie tylko w budynkach wybudowanych po wojnie jak zdają się sugerować zwolennicy lokalizacji) jest niekorzystne zarówno dla miejsca jak i dla wolności sztuki współczesnej.

 

I.B. Dwie koncepcje rewitalizacji fabryki O. Schindlera

 

Od dwóch lat (zobacz np. wniosek Komisji Kultury RMK z 22 września 2005r. BR-01.00631-10-14/2005) istnieją dwie koncepcje zagospodarowania terenów dawnej fabryki Schindlera:

 

1/ Muzeum Sprawiedliwych + zbiory Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego

2/ Muzeum Miejsca + muzeum sztuki współczesnej

 

 Jako radna Miasta Krakowa stojąc przed takim wyborem nie mam żadnych wątpliwości, że należy poprzeć koncepcję nr 1/. Wśród milionowych zbiorów KTF są liczne pamiątki po Polsce wielokulturowej. Turyści zwiedzając tereny Podgórza zastanawiają się, co oznaczają puste krzesła na placu Bohaterów Getta. Domyślają się, że wydarzyła się tu jakaś ludzka katastrofa i że po kimś zostały tylko puste miejsca. Fabryka Schindlera wzbogacona o zbiory KTF może stanowić wspaniałą okazję, by turyści mogli zobaczyć jak Polska wyglądała zanim opustoszały krzesła z placu Bohaterów Getta.

 Realizacja koncepcji nr 2/ oznacza zmarnowanie promocji jaką daje temu miejscu nagrodzony 7 Oskarami film „Lista Schindlera”. Władze Krakowa nie potrafią promować naszego Miasta. Nie rozumieją, że wersja nr 2/ czyli Muzeum Miejsca + muzeum sztuki współczesnej to rezygnacja z rozmachu jaki nam daje film Spielberga. Trudno reklamować Kraków zachęcając: przyjedźcie do fabryki Schindlera zobaczyć Muzeum Miejsca (nota bene niewielkie) i muzeum sztuki współczesnej (przynajmniej 3 razy większe). To nawet brzmi niesmacznie... i zakrawa na prowokację.

 

(Odnośnie prowokacji, trzeba mocno podkreślić że nie każda prowokacja jest szkodliwa. Jest prowokacja artystyczna - pełniąca bardzo cenną rolę i jest prowokacja lokalizacyjna - zyskująca rozgłos jedynie poprzez naznaczone tragedią miejsce prezentacji. Pierwsza jest cenna społecznie, druga szkodliwa. Problem tkwi w sposobie dokonywania selekcji. Rada programowa przewidywanego muzeum wielokrotnie będzie musiała podejmować decyzje w sprawach niejednoznacznych. Jeśli msw powstanie na terenie fabryki Schindlera, to rada programowa zamiast stosować zasadę w sprawach wątpliwych wolność, będzie musiała przyjąć odwrotną regułę: w sprawach wątpliwych ostrożność i zachowawczość. Często bywa tak, że wątpliwości rozstrzyga obiektywnie dopiero czas a nie Rada programowa - ale jeśli ten czas minie, to dzieło nie będzie już współczesne. Dlatego też obawiam się, że problemy z rozstrzyganiem wątpliwości odbiją się niekorzystnie zarówno dla sztuki jak i miejsca.)

 

Uważam, że fabryka Schindlera zasługuje na inną treść – treść, która nie będzie narażała wolności sztuki na konflikt z powagą miejsca. Umieszczenie zbiorów KTF w fabryce Schindlera umożliwi nam reklamę mniej prowokacyjną i bardziej skuteczną. Będziemy w sposób godny i kulturalny zapraszać: przyjedźcie do fabryki Schindlera, wczujcie się w atmosferę lat minionych, w atmosferę czasów w  których powstawał ten budynek i o których opowiada film Spielberga, zobaczcie Polskę wielokulturową która wówczas walczyła o przetrwanie, zobaczcie jak wyglądała przed wojną, obejrzyjcie pamiątki po tych, którzy POLSKĘ WIELOKULTUROWĄ tworzyli, fotografie… itd., itd.

Dziś  Pana urzędnicy, w tym przede wszystkim p. Janusz Sepioł i p. Stanisław Dziedzic starają się wyeliminować z debaty na temat planów rewitalizacji fabryki Schindlera jakąkolwiek wzmiankę o koncepcji 1/, czyli Muzeum Sprawiedliwych + zbiory Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego. Znajdują przy tym zrozumienie ogromnej większości radnych Miasta. Świadectwem zacierania problemu KTF był przebieg posiedzenia Komisji Kultury z dn. 28 czerwca 2007r. Mimo, że mój mąż Marcin (współtwórca  www.rzeczprawa.eco.pl - strony poświęconej w dużej części problemowi rewitalizacji fabryki Schindlera) kilkakrotnie informował zebranych o koncepcji nr 1/, to  Pełnomocnik Pana p. Janusz Sepioł, relacjonując przebieg posiedzenia Komisji w „Tematach dnia” (TVP 3, 2007-06-28) nie tylko, że nie wspomniał nic o KTF-ie ale posunął się nawet do stwierdzenia, że zbiory eksponatów ewentualnego Muzeum Sprawiedliwych nie będą tak wielkie żeby zagospodarować cały obszar. Stwierdzenie to byłoby słuszne jedynie przy założeniu, że Muzeum Sprawiedliwych nie będzie się opierało na milionowych zbiorach (nie tylko fotografii) KTF-u.

 

I.C. Prawdopodobny kształt kompromisu planowanego przez p. Janusza Sepioła

 

Planowany kompromis – według moich przypuszczeń – miałby się składać z następujących elementów:

·              Przekonać prof. A. Skotnickiego, by ten zaczął promować koncepcję Muzeum Sprawiedliwych w wersji zminimalizowanej (tzn. nie opierającej się na milionowych zbiorach KTF);

·              Zgoda prof. A. Skotnickiego na wersję minimum rozwiąże problem powstały z odpowiedzią Instytutu Yad Vashem z dn. 31.05.2007r. (czytamy w niej m.in.: „W ciągu ostatnich tygodni Rada Miasta Krakowa przyjęła rezolucję aby stworzyć w byłej Fabryce Oskara Schindlera na Zabłociu w Krakowie Muzeum Poświęcone Polskim Sprawiedliwym.”); rozwiązanie tego problemu leży przede wszystkim w interesie Przewodniczącego RMK Pawła Klimowicza, który jest głównym autorem powstałego nieporozumienia z Yad Vashem;

·              Przekonać dzisiejszych przeciwników lokalizacji MSW w fabryce Schindlera, że kompromis stanowiący zgodę na koegzystencję dwóch instytucji na obszarach fabryki: okrojonego Muzeum Sprawiedliwych i muzeum sztuki współczesnej byłoby ich sukcesem.

 

Pragnę dobitnie oświadczyć, że tak wypracowanego kompromisu nie będę uznawać za swój sukces. Nie będę nazywała najgorszego rozwiązania złotym środkiem.

Pragnę przypomnieć że główny rdzeń debaty toczy się wokół pytania:

 

czy w przypadku utworzenia msw w fabryce Schindlera

zaistnieje konflikt pomiędzy powagą miejsca a wolnością sztuki?

 

Przyjmując, że wokół tego pytania ogniskuje się cały spór, należy dobitnie powiedzieć, że:

 

Najlepsze rozwiązanie to   Muzeum Sprawiedliwych + KTF

Złe rozwiązanie to              Muzeum Miejsca (ale nie M. Sprawiedliwych) + MSW

Najgorsze rozwiązanie to Muzeum Sprawiedliwych + MSW (dolewanie „oliwy do ognia”)

 

Mam wrażenie, że pan pełnomocnik J. Sepioł chce przekonać radnych Miasta Krakowa znajdujących się dziś w opozycji wobec Pana, że realizacja rozwiązania: Muzeum Sprawiedliwych + MSW będzie ich sukcesem - sukcesem opartym na mozolnie wypracowanym kompromisie. P. J. Sepioł stara się podsunąć im dogodną formułę opakowania ideologicznego, pod którym mogliby sprzedawać ów kompromis:

Muzeum Sprawiedliwych pokazuje moment katastrofy i to co było przed nią,

muzeum sztuki współczesnej uwidacznia to co jest po katastrofie, czyli życie,

życie pełne sztuki współczesnej z którą walczyli faszyści.

Nowe opakowanie ideowe, mówiąc językiem obrazowym jest plastikowe - być może podobające się większości, ale nie wszystkim. Jako zwolenniczka wolności sztuki współczesnej obawiam się, że umieszczenie jej w fabryce Schindlera będzie kojarzyło się owszem z życiem, ale pełnym obojętności i braku pamięci (nasuwają się analogie z wierszem Cz. Miłosza „Campo di Fiori”: w warszawskiej karuzeli z czasów II wojny światowej nie ma nic nagannego, ani w średniowiecznym placu tętniącym życiem – zgrzyt powstaje gdy zważy się na to, co się stało przed chwilą, albo co się dzieje obok, mimo, że to „obok” jest odgrodzone od placu zabaw szczelnym, wysokim murem i oddzielnym wejściem).

W swych wypowiedziach Pan Pełnomocnik J. Sepioł daje wyraźnie do zrozumienia, że w planowanym Muzeum nie będzie miejsca na sztukę prowokującą. Czyżby to miało być zwycięstwem sztuki współczesnej nad faszyzmem? Faszyzm nie odrzucał w całości sztuki współczesnej, dokonywał selekcji – pewne dzieła promował, innych „nienawidził”. Faszyści  przede wszystkim nienawidzili wolności sztuki. Czy aby na pewno cenzura i dokonywanie selekcji będzie symbolem zwycięstwa nad myśleniem totalitarnym, nie znoszącym pluralizmu i „prowokacji”?

Na zakończenie I części mojej interpelacji, pragnę zauważyć, że Muzeum Sprawiedliwych w wersji minimum, zamiast ukazywać dawną Polskę jako kraj tolerancyjny (zbiory KTF dokumentują, że Polska była pluralistyczna), skupi uwagę jedynie na osobie O. Schindlera (Niemcu) i „schindlerowcach” (Żydach ocalonych przez Niemca). A gdzie Polacy? Obok, żyjący czym innym?”

 

Ustosunkowując się do argumentacji zawartej w piśmie pana G. Hajdarowicza, muszę przyznać, że bardzo zabolała mnie sugestia jakoby KTF dla własnych interesów wykorzystywał tragedię holocaustu. W sposób stanowczy i zdecydowany pragnę podkreślić, że zawsze byłem przeciwko wykorzystywaniu tragedii holocaustu jako zabiegu PR-wskiego czy też marketingowego. Dlatego też przyjąłem z dużym niesmakiem informacje „Gazety Wyborczej” z 22 stycznia 2005r. relacjonującą postawę Waldemara Dąbrowskiego, ówczesnego ministra kultury:

 

„Przybywa pomysłów na muzea sztuki współczesnej. W Krakowie taką instytucję chcą stworzyć i prezydent miasta, i marszałek Małopolski. Jeden w Fabryce Schindlera, a drugi - na dworcu PKP (…)

Ministrowi kultury bardziej spodobała się idea prezydenta. Dąbrowski twierdzi, że w Fabryce Schindlera można stworzyć "i muzeum sztuki współczesnej, i muzeum Żegoty, i wiele innych". Już obiecał na to wszystko 2,5 mln zł. W programie telewizyjnym "Młodzież kontra, czyli pod ostrzałem" powiedział: - Pomysł z Fabryką Schindlera jest znakomity, ponieważ to jest miejsce mające logo, adres. Zrozumcie to, co jest fundamentalną zasadą gospodarki rynkowej. Wartość urządzeń technologicznych coca-coli to 20 mld dolarów. A wartość loga coca-coli, tego biało-czerwonego znaczka - to 80 mld dolarów. Jeżeli w świadomości świata kultury rozumianego globalnie jest wykreowany taki znak, jak fabryka Schindlera, to miliony ludzi, którzy tu przyjeżdżają, przyciągnie.”

 

Mnie, jako naocznemu świadkowi okropności II wojny światowej, starającemu się udokumentować minione czasy, nie przyszłoby do głowy wykorzystywanie tragedii holocaustu nawet dla tak ukochanego dzieła mojego życia, jakimi są zbiory KTF-u.

 

5 lipca 2007r.

Dzięki działaniom podjętym przez radnych: Bolesława Kosiora (przewodniczący Klubu PiS) i Mirosława Gilarskiego (wiceprzewodniczący Zarządu krakowskiego PiS) Komisja Kultury RMK (znak pisma: BR-01.00631-10-19/07) bez głosu sprzeciwu („za” - 5, „przeciw” - 0, „wstrzymało się” - 3) uchwaliła wniosek nr 19/2007 o następującej treści:

 

„W związku z pismem KCI Centrum Zabłocie (kserokopia pisma w załączeniu) wzywającym Krakowskie Towarzystwo Fotograficzne do opuszczenia i opróżnienia  w terminie do 06.07.2007r. lokalu położonego w Krakowie przy ul. Romanowicza 2, Komisja Kultury, Promocji i Ochrony zabytków Rady Miasta Krakowa zwraca się do Prezydenta Miasta Krakowa o niezwłoczne podjęcie działań, mających na celu zapewnienie właściwych pomieszczeń dla bezcennych zbiorów muzealnych KTF, stanowiących dobro ogólnonarodowe, do których – przy udziale powołanej Komisji Inwentaryzacyjnej – zbiory te zostaną przeniesione.

Komisja informuje również, że sprawa zbiorów KTF i ich lokalizacji został poruszona przez Komisję we Wniosku NR 63/2005 (BR-01.00631-10-14/2005) z dnia 22 września 2005r., na który Prezydent miasta Krakowa udzielił odpowiedzi w piśmie OR-5.00631-220/2005 z 28 października 2005r.”

 

 

Szanowny Panie Przewodniczący

Jestem zwykłym obywatelem, nie znam się na polityce. Być może obietnice udzielane przez Władze Miasta, w tym też przez RMK (np. wniosek Komisji Kultury RMK z 22 września 2005r.), traktowałem zbyt poważnie. W głowie mi się nie mieści, że ta sama Rada może najpierw być jednogłośnie „za”, a później, nawet nie poinformowawszy mnie o tym, poprzeć projekt przeciwny. 5 lipca 2007r. został przyjęty kolejny wniosek Komisji Kultury RMK. Teraz już nie wiem, jak to traktować. Czy wniosek Komisji Kultury jest to jakaś luźna deklaracja nie wiążąca nawet radnych, którzy wniosek poparli? Czy jest to jedynie przedłużanie nadziei „głupiego i naiwnego” staruszka? Jeśli tak, to jest mi bardzo przykro. Zaufałem naszym RADNYM i ich decyzjom. Uznałem że wszystko idzie w dobrym kierunku, a teraz dowiaduję się, że nie ma miejsca dla mych zbiorów. Zostałem jedynie z miłymi dla mnie WNIOSKAMI KOMISJI KULTYRY. Gdy zbiory KTF ulegną dewastacji, to w dużej mierze dlatego, że kiedyś, dwa lata temu, dałem się zwieść jednogłośnie przyjętemu WNIOSKOWI KOMISJI KULTURY RMK.

 

Szanowny Panie Przewodniczący

Mam nadzieję, że nie będzie się Pan uchylał od odpowiedzialności za decyzje organów RMK. Jeśli Pan to uczyni, do kogo będę miał się zwrócić – do Prezydenta Krakowa? On tym bardziej się uchyli od odpowiedzialności za decyzje organów RMK. Z zażenowaniem przyglądam się przerzucaniu odpowiedzialności za przygotowanie i realizacje Rezolucji RMK do Yad Vashem z 25.04.2007r. (Opis nieporozumienia z Yad Vaschem znajduje się w interpelacji radnej K. Migacz z 4 lipca 2007r. – patrz www.rzeczprawa.eco.pl ). Okazuje się, że winny nieporozumieniu jest prof. A. Skotnicki i Instytut Yad Vashem.

(W piśmie BR-03.0114-45/07 podpisanym przez Pana 4 lipca 2007r. czytamy: „Odnosząc się do kwestii rzekomego upoważnienia Pana Profesora Aleksandra Skotnickiego do prowadzenia rozmów z Instytutem Yad Vashem wyjaśniam, iż Pan Profesor wyjeżdżając do Jerozolimy jedynie przekazał tekst rezolucji podjętej przez Radę Miasta Krakowa i z taką też prośbą do niego się zwróciłem. Z oczywistych powodów nie będąc autorem odpowiedzi, pozostawiam kwestie różnicy zdań pomiędzy treścią rezolucji i pismem Instytutu Yad Vashem bez komentarza”)

 

Grupa radnych wskazuje, że to Pan był inicjatorem i redaktorem tekstu, Pan z kolei odpowiada, że był to projekt Grupy Radnych, a nie Przewodniczącego, Pan był tylko jego referentem. Czy w przypadku KTF okaże się znów, że jedynym winnym nieporozumienia jest KTF i Władysław Klimczak? Proszę powiedzieć mi szczerze, bez zwodzenia, na jaką realną pomoc mogę liczyć ze strony Pana Przewodniczącego?

Zwracam się do Pana także jako do wysokiego przedstawiciela krakowskiej PO. Pamiętamy z jakimi deklaracjami w sprawie fabryki Schindlera szła do wyborów samorządowych krakowska PO. Wiceszef Zarządu Regionalnego PO, Marszałek Województwa i jednocześnie lider listy PO do Sejmiku Wojewódzkiego w sposób wyraźny i publiczny sprzeciwiał się lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej w fabryce Schindlera. Komentując sprzedaż fabryki Petersheima, w którym Marszałek planował wbrew prezydentowi J. Majchrowskiemu lokalizację Muzeum Sztuki Współczesnej, Janusz Sepioł, ówczesny marszałek województwa stwierdził:

 

 - Jestem rozczarowany. Kierownictwo zakładów Erdal pospieszyło się ze sprzedażą. Zarówno lokalizacja, jak i sama nieruchomość idealnie nadawały się na zaadaptowanie jej na muzeum sztuki współczesnej. W programie inwestycyjnym województwa małopolskiego na realizację takiego muzeum zarezerwowaliśmy 40 mln zł. W takiej sytuacji musimy wrócić do wcześniejszego pomysłu - zlokalizowania muzeum w budynku dworca PKP. Plac przed nim robi się ciekawym miejscem, aż się prosi, by znaleźć dla tego obiektu nową funkcję.”

Gazeta Wyborcza, 21 września 2006r.!

 

Wasz wyborca, czytając takie informacje, miał prawo liczyć, że gdy zwyciężycie i zdobędziecie większość w Radzie, przekonacie Prezydenta do swoich racji. Dziwię się dlaczego PO nie wykorzystuje dziś sytuacji, że PiS jest przeciwnikiem lokalizacji MSW w FS. Tylko proszę mi nie mówić, że Rada Miasta i to w olbrzymiej większości radnych (gdyby połączyć głosy PiS i PO to mamy 41 do 43) nic nie może. Pamiętam słowa prezydenta T. Trzmiela wygłoszone na pamiętnej sesji RMK 11 kwietnia 2007r. Wówczas Radni PO przyjęli z zadowoleniem deklarację, że sprawa lokalizacji jest otwarta, że wszystkie decyzje w tej sprawie podjęła Rada, a więc Rada może też wszystko zmienić. („Proszę Państwa lokalizacja Muzeum Sztuki Współczesnej pojawia się w dokumentach przyjętych uchwałą Rady Miasta Krakowa. W związku z tym jakiekolwiek zmiany w tym zakresie mogą być przyjęte również poprzez uchwałę Rady Miasta Krakowa i w związku z tym mogę potwierdzić, że sprawa jest otwarta. Jest sprawa lokalizacji otwarta.”) Proszę powiedzieć, czy Prezydent T. Trzmiel wprowadzał Radę Miasta tymi słowami w błąd?

I jeszcze na zakończenie pozwolę sobie poprosić Pana Przewodniczącego o trzy rzeczy. Proszę zaniechać działań mających na celu opóźnianie decyzji w sprawie rewitalizacji fabryki Schindlera. Radny Piotr Wiszniewski zgłosił propozycję zmiany w WPI wnioskując wykreślenie z tego dokumentu konkretną lokalizację Muzeum Sztuki Współczesnej. Najpierw Pana Klub głosował za nie przyjęciem tego punktu do porządku obrad. Przegraliście głosowanie, mimo wprowadzenia dyscypliny klubowej. (Radna K. Migacz po raz drugi złamała dyscyplinę, ale najwidoczniej po cichu przyznajecie jej rację, bo jak do tej pory nie zdecydowaliście się jej ukarać.) Po przegranym głosowaniu, kierownictwo Klubu PO, wymyśliło kolejny manewr – głosowanie nad skierowaniem projektu do Komisji Kultury. Opóźniało to decyzję o ponad miesiąc. 28 czerwca 2007r. odbyło się posiedzenie Komisji Kultury. W czasie posiedzenia padła propozycja, by odłożyć głosowanie nad zaopiniowaniem projektu radnego P. Wiszniewskiego i skupić się na wypracowaniu kompromisu. Dzięki przytomnej postawie radnego M. Gilarskiego, który przypomniał że odkładanie decyzji o zaopiniowaniu projektu, uniemożliwia dalsze jego procedowanie, Komisja Kultury najpierw odrzuciła propozycję odłożenia głosowania, a następnie stosunkiem głosów 4:3 pozytywnie zaopiniowała projekt radnego p. Wiszniewskiego. Pomimo wyrażenia pozytywnej opinii, kierownictwo PO zrobiło wszystko, by przed wakacjami nie zapadła żadna decyzja. Mimo że ponad 50% głosujących było za wprowadzeniem projektu radnego P. Wiszniewskiego do porządku obrad, głosowanie zostało przegrane (w takich sprawach wymagana jest połowa głosów wszystkich radnych, a nie tylko głosujących, zabrakło 1 głosu: było 21, a powinno 22). Apeluję o dwie rzeczy: nie odwlekajcie podejmowania decyzji, nawet gdyby miała być niekorzystna dla KTF-u. Dwa: nie wprowadzajcie dyscypliny klubowej na rzecz tak kontrowersyjnej koncepcji jak utworzenie Muzeum Sztuki Współczesnej w Fabryce Schindlera. Jako wyborcy PO jest mi bardzo przykro że władze krakowskiej PO postawiło sobie jako cel polityczny zwalczanie koncepcji, by w fabryce Schindlera znajdowało się Muzeum Sprawiedliwych w oparciu o zbiory KTF.

Ostatnia rzecz jaką chciałem poruszyć: nie starajcie się wmawiać, że koncepcja utworzenia Muzeum Sprawiedliwych nie jest związana z koncepcją umieszczenia zbiorów KTF w Fabryce Schindlera (dobrze ujmuje ten problem Oświadczenie radnej K. Migacz z 1 lipca 2007r. – zobacz www.rzeczprawa.eco.pl ). Prof. A. Skotnicki zgłaszając koncepcję utworzenia Muzeum Sprawiedliwych występował jako przedstawiciel KTF. Wie doskonale o tym prezydent J. Majchrowski. Świadczą o tym odpowiedzi na interpelacje radnej K. Migacz:

 

·    Pismo OR-05.0057-286/VII/07 z dnia 3.04.2007r., podpisane przez prezydenta J. Majchrowskiego: „Informuję uprzejmie, że projekt zaproponowany przez Pana prof. Aleksandra Skotnickiego, występującego w imieniu Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego pn. ‘Muzeum Sprawiedliwych wśród Narodów Świata’, jest godny rozważenia i konsultacji ze strony historyków i muzealników.”

 

·    Pismo OR-05.0057-464/07 z dnia 2.05.2007r. podpisane przez wiceprezydenta T. Trzmiela: „…projektu pn.: ‘Muzeum Sprawiedliwych wśród Narodów Świata’, zgłoszonego przez występującego w imieniu Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego – prof. A. Skotnickiego

 

Przewidując kolejny krok ze strony Państwa, mogę spodziewać się, że w świetle podanych faktów owszem nie będziecie zaprzeczać, że koncepcja prof. A. Skotnickiego utworzenia Muzeum Sprawiedliwych ściśle łączy się ze zbiorami KTF, ale podejmiecie inną taktykę również zmierzająca do skonfliktowania prof. A. Skotnickiego z KTF. Być może liczycie Państwo, że wasze działania spowodują pęknięcia w samym środku KTF. „Gra na czas”, składanie „kuszących” propozycji tylko jednym, a drugim nie - wszystko to wskazuje, że przyjęliście taktykę powolnej dezintegracji środowiska KTF i jego przyjaciół.

Proszę Pana Przewodniczącego i Pana czcigodnych Kolegów Radnych – nie podejmujcie działań dezintegrujących takie obywatelskie inicjatywy jak KTF. I nie czyńcie tego w imię tak wątpliwego celu jakim jest utworzenie Muzeum Sztuki Współczesnej i Muzeum Sprawiedliwych pod  jednym fabrycznym dachem - jak to ujęła Magdalena Kursa z „Gazety Wyborczej”. Muzeum Sprawiedliwych pod „jednym dachem” fabryki Schindlera po pierwsze jest niepotrzebnym nasilaniem konfliktu pomiędzy wolnością sztuki a powagą miejsca, a po drugie oznacza de facto utworzenie Muzeum Sprawiedliwych bez KTF (osoby wysuwające taką propozycję bez wątpienia wiedzą, że tym sposobem mogą skonfliktować prof. A. Skotnickiego z KTF). Z faktu, że KTF nie pomieści swych zbiorów w budynku administracyjnym fabryki Schindlera dobrze zdawał sobie sprawę prezydent J. Majchrowski odpowiadając na wniosek Komisji Kultury z dnia 22 września 2005r. W przytoczonym już piśmie OR-05.00631-220/2005 z 28 października 2005 r. m.in. stwierdził:

 

„Przygotowany został także projekt koncepcyjny tzw. muzeum miejsca. Przedłożona przez Komisję Kultury Promocji i Ochrony Zabytków Rady Miasta Krakowa koncepcja znacznie rozszerza swoim zakresem merytorycznym i potrzebami lokalowymi pierwotną wizję zagospodarowania obiektów fabryki.”

 

Prezydent J. Majchrowski ma rację: nie jesteśmy w stanie pomieścić w niewielkim budynku administracyjnym fabryki Schindlera zbiorów KTF, nie mówiąc już o tym, że w budynku tym miałoby być nie tylko KTF, ale także Muzeum Sprawiedliwych (które przecież nie będzie się składało jedynie ze zbiorów KTF). Niestety mam złe przeczucie, że w najbliższym czasie nastąpi manewr ze strony Władz Miasta, który zostanie przedstawiony opinii publicznej w następujący sposób: „widzicie Klimczak dostał to co chciał i dalej jest niezadowolony.” Nikt już nie powie - poza takimi może radnymi jak K. Migacz i M. Gilarski - że Klimczak myślał jeśli nie o całej fabryce Schindlera, to na pewno nie o dwóch pokoikach w budynku administracyjnym fabryki Schindlera.

Być może zbyt czarno postrzegam rzeczywistość ziemską, ale ze swego długiego życia wiem, że cynizm polityków i urzędników nie zna granic. Łudziłem się, że w wolnej Polsce będę mógł obdarzać zaufaniem władze publiczne. Jeśli Państwo zinterpretujecie Wniosek Komisji Kultury z 22 września 2005r., jako postulat przyznania dwóch pokoików dla stałej wystawy KTF, to sprawicie, że moją wiarę w wolną Polskę uznam za rodzaj naiwności. Prezydent J. Majchrowski już mnie raz zawiódł prowadząc rozmowy dotyczące przechowania, a ostatecznie proponując przejęcie. Czy Rada Miasta również chce mnie zawieść, tłumacząc mi, że od początku radnym chodziło jedynie o dwa pokoiki w budynku administracyjnym fabryki Schindlera?

 

Z poważaniem

DYREKTOR MHF

Prezes KTF

/-/

mgr Władysława Klimczak

Excellence S. FIAP

Hon. KTF Hon. Excel. Hon WCR. PSA. Hon FBSC

 

 

 

 

 

 

 

 

DW:

Prezydent RP – Lech Kaczyński

Prezydent Miasta Krakowa – Jacek Majchrowski

Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego – K. M. Ujazdowski

Wojewoda Małopolski  Pan Maciej Klima

Prokurator Okręgowy w Krakowie – Bogdan Karp

Krakowscy Posłowie i Senatorowie

Radni Miasta Krakowa

Prasa, radio i TV