www.rzeczprawa.eco.pl

Kraków 20 grudnia 2007r.

Na stronie internetowej posła Jarosława Gowina

- http://www.jgowin.pl/centrum_pub.php

znajduje się artykuł J. Gowina  dotyczący sporu o dawną fabrykę Schindlera:

 

Muzeum Praw Człowieka?

"Dziennik Polski", 08.09.2007

Kraków to miasto tradycji, z której wyrastać może nowoczesność. Może, bo od lat szansa ta jest marnowana. Obecnym włodarzom naszego królewskiego grodu brak dalekosiężnej wizji (którą mają nie tylko prezydenci wielkich metropolii, jak Wrocław, ale i władze nieodległych Niepołomic). Co gorsza, brak im również smaku (o czym świadczy niedawna, powiedzmy wprost: knajacka reklama ze skacowaną Syrenką) i wyczucia wartości.

Dobrze ilustruje to historia sporu o dawną "fabrykę Schindlera". Niezależnie od tego, czy słuszne jest uznawanie jej za filię obozu Płaszów czy też nie, pozostanie ona na zawsze miejscem szczególnego natężenia zła, brutalnego łamania praw człowieka. Na szczęście, dzięki jednemu człowiekowi, z którego nazwiskiem film Spielberga skojarzył je dla mieszkańców całego świata, jest to także symbol heroizmu i poświęcenia.


Trzeba doprawdy szczególnie jaskrawej nieudolności, żeby od lat nie umieć znaleźć dla tego miejsca odpowiednio godnego, ale też podnoszącego turystyczną atrakcyjność Krakowa przeznaczenia. Ścierają się dwie koncepcje. Prezydent Majchrowski z uporem godnym lepszej sprawy chce ulokować w dawnej fabryce Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Oponenci, wśród których prym wiodą radni miejscy z PiS-u i niektórzy ich koledzy z Platformy, forsują rozwiązanie zbieżne z historycznymi skojarzeniami, domagają się mianowicie, aby w dawnych budynkach fabrycznych utworzyć Muzeum Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Muszę przyznać, że z dwóch stron sporu bliżej mi do tej drugiej. Kulturalna stolica Polski, jaką jest nasze miasto, z pewnością potrzebuje Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Jednak nawet osoba nieszczególnie dobrze obeznana z tą sztuką wie doskonale, że lekko licząc, co druga ekspozycja zawiera treści w żaden sposób nie dające się pogodzić z powagą tego miejsca. I co? Mamy cenzurować sztukę? Mamy pokazywać turystom z całego świata tylko uładzoną wersję tego, co wychodzi z pracowni współczesnych artystów? Czy też z góry przyzwalamy na kompromitujące nasz kraj skandale? Już widzę te nagłówki w tak chętnie zajmującej się Polską "postępowej" prasie europejskiej: o polskim antysemityzmie, o barbarzyńskim braku szacunku dla pamięci ofiar Holocaustu itp., itd.


A jednak nie przekonuje mnie pomysł z Muzeum Sprawiedliwych. Dlaczego akurat w fabryce Schindlera? Czy nie utrwalimy w ten sposób rozpowszechnionej na Zachodzie kliszy, że jeśli ktoś w czasie II wojny światowej ratował Żydów, to na pewno nie byli to Polacy? Moja propozycja idzie dalej . Zróbmy w fabryce Schindlera Muzeum Praw Człowieka. Pokażmy w nim i bestialstwo hitleryzmu, i bohaterstwo tych, którzy pomagali Żydom. Ale pokażmy także bestialstwo czasów komunizmu. Przypomnijmy światu polskie ofiary totalitaryzmu, naszych bohaterów walki o wolność. Pokażmy wspaniałą polską tradycję tolerancji, wielokulturowości, otwartości na innych, z której tak dumny był Jan Paweł II. Upomnijmy się wreszcie o dzisiejsze ofiary rozmaitych reżimów: w Czeczenii, na Kubie, w Darfurze...


Warszawa ma Muzeum Powstania. Ściąga ono co roku setki tysięcy odwiedzających z całego świata, skłaniając do refleksji nad tajemnicą zła i nienawiści. Krakowskie Muzeum Praw Człowieka mogłoby spełnić podobną rolę, przypominając o ludzkiej potworności - i o wielkości.