Powrót do strony głównej

 

Historia sporu

 

 

 

Kraków, 2007-05-22

 

Katarzyna Migacz                                                                  

Radna Miasta Krakowa

 

 

 

MOWA OBRONNA

w sprawie wniosku o ukaranie mnie

 za złamanie dyscypliny klubowej 11 kwietnia 2007r.

w głosowaniu dotyczącym

lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej w dawnej fabryce Schindlera

 

 

 

Szanowni Państwo,

Przedmiotem dyskusji posiedzenia Klubu PO 7 maja a następnie 21 maja 2007r. miał być wniosek o ukaranie mnie za głosowanie wbrew dyscyplinie klubowej w sprawie zabezpieczenia środków finansowych jako wkładu własnego na realizację zadania pn. ‘Utworzenie Muzeum Sztuki Współczesnej’, jako wniosku aplikacyjnego w ramach priorytetu 3 – ‘Ochrona kulturowego dziedzictwa europejskiego, w tym transport publiczny i odnowa miast’, Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Przypominam, że w uzasadnieniu do projektu uchwały – zgłoszonym przez urzędników Pana Prezydenta na IX Sesję RMK - podano lokalizację przy ul. Lipowej 4, tj. na terenach dawnej fabryki Schindlera.

 

Szanowni Państwo,

Zanim przejdę do meritum sprawy, pragnę zwrócić uwagę na problemy proceduralne. Tak jak już wyżej wspomniałam wniosek o ukaranie mojej osoby miał być rozpatrzony najpierw 7 maja – jak wiemy posiedzenie odwołano w ostatniej chwili, a następnie 21 maja 2007r. Termin 7 maja był dla mnie bardzo niewygodny (pracowałam wtedy bardzo intensywnie jako członkini Zespołu Kontrolnego nad „Informacją i wnioskami…” dotyczącymi sprawy Motelu Krak), ale mimo tego poświęciłam wiele czasu by przygotować się do debaty nad wnioskiem o ukaranie mojej osoby. Okazało się, że niepotrzebnie się spieszyłam. Dwa tygodnie później - 21 maja - na posiedzeniu Klubu radni PO, na wniosek przewodniczącego P. Sularza, przegłosowali porządek obrad uwzględniający punkt dotyczący rozpatrzenia wniosku o ukaranie mojej osoby. Przewodniczący Klubu Paweł Sularz, tuż przed przystąpieniem do rozpatrzenia powyższego wniosku przesunął go jednak na inny termin. Uczynił to na granicy prawa, zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę, że podjął taką decyzję mimo mojego wyraźnego sprzeciwu. (por. § 7, pkt 3 i 5 Regulaminu Klubu Radnych PO RMK, a także § 20, pkt 1 Statutu Miasta Krakowa – odroczenie posiedzenia jeśli jest sprawą uznaniową, to wymaga odpowiedniego uzasadnienia). Budzi zastanowienie, czym powodował się przewodniczący Paweł Sularz, odraczając posiedzenie mimo, że na Sali było wymagane do podjęcia decyzji quorum? Obawiam się, że Przewodniczący chciał w ten sposób wywrzeć na mnie presję dotyczącą głosowania w sprawie zmian WPI, przewidzianego na dzień 23 maja. Przypomnę, że na wniosek przewodniczącego P. Sularza, Klub dnia 21 maja wprowadził dyscyplinę mającą na celu odłożyć decyzję w sprawie zmian lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej w WPI na bliżej nieokreślony termin. (Przekładanie terminu głosowania w sprawie zmian w WPI może mieć charakter manipulacji typu obstrukcja – jak wiadomo projekt zmian miał być pierwotnie wprowadzony na Sesję RMK 25 kwietnia, ale niestety prawnicy Prezydenta nie zdążyli na ten czas zaopiniować projektu; teraz z kolei słyszymy postulat przesunięcia głosowania jeszcze z innego powodu – podobno Komisja Kultury wybiera się z wizytą na tereny dawnej fabryki Schindlera). Jak wiedzą Państwo, zapowiedziałam w tej sprawie votum separatum. Jeśli przewodniczący P. Sularz chce wywrzeć na mnie presję odraczając rozpatrzenie wniosku o ukaranie mojej osoby i w ten sposób wpłynąć na moją decyzję w sprawie przesunięcia terminu głosowania dotyczącego zmian w WPI, to wówczas mielibyśmy do czynienia z szantażem niegodnym tak poważnej partii jaką jest Platforma Obywatelska. Nie ulegnę takiej presji zarówno ze względu na swoją godność jak i na powagę procedowanej sprawy (proszę zapoznać się z podpisanym przeze mnie Listem do Przewodniczącego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Władysława Bartoszewskiego, a także z opinią Wojewódzkiej Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – zał. nr 1. i 2.).

Nie mogę też wykluczyć, że Przewodniczący Klubu będzie starał się przeforsować sprawę o ukaranie mnie w trakcie mojej nieobecności na posiedzeniu Klubu (ze względu na zbliżający się termin mojego porodu – 2 lipca, można oczekiwać, że moment mojej nieobecności nastąpi dość szybko). Przy swobodnym i pozytywistycznym podejściu do przepisów, Klub ma prawo ukarać mnie pod moją nieobecność. Ze względu na to, by w trakcie rozpatrywania wniosku o ukaranie mojej osoby nie zabrakło mojego głosu, postanowiłam - skoro nie mogę tego uczynić i nie wiem, czy będę mogła w trakcie posiedzenia Klubu - zwrócić się do Państwa w sposób pisemny poza posiedzeniem Klubu.

 

Szanowni Państwo,

Przechodząc do meritum sprawy, czyli do obrony swojej postawy z 11 kwietnia 2007r., pragnę na wstępie zwrócić uwagę na naszą wiarygodność jako negocjatorów. Pamiętamy, że kryzys w prezydium Rady Miasta i w poszczególnych Komisjach RMK ma swe źródło w pewnym - delikatnie mówiąc – nieporozumieniu negocjacyjnym. Podejmując decyzję o złamaniu dyscypliny klubowej miałam na względzie troskę o swoją wiarygodność. Informuję Państwa, że jeszcze w trakcie debaty nad WPI – w lutym 2007r. - podjęłam rozmowy z przewodniczącym Pawłem Sularzem na temat zmiany lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej. Ustaliliśmy, że poprzemy WPI w kształcie zaproponowanym przez prezydenta J. Majchrowskiego – by nie narazić się na utratę funduszy europejskich, a następnie rozpoczniemy prace nad zmianą lokalizacji. Z czasem Paweł Sularz informował mnie o narastających oporach w PO związanych z propozycją zmiany lokalizacji.  W międzyczasie pojawił się w trybie – można powiedzieć nagłym - projekt prezydenta J. Majchrowskiego w sprawie zabezpieczenia środków finansowych jako wkładu własnego na realizację zadania pn. ‘Utworzenie Muzeum Sztuki Współczesnej’, jako wniosku aplikacyjnego w ramach priorytetu 3 – ‘Ochrona kulturowego dziedzictwa europejskiego, w tym transport publiczny i odnowa miast’, Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Za zgodą i wiedzą Przewodniczącego Klubu Radnych PO Pawła Sularza podjęłam rozmowy z członkami Klubu Radnych PiS w kierunku zmiany lokalizacji przedmiotowego Muzeum. W Klubie PO – jak mnie zapewniał Paweł Sularz - miało nie być dyscypliny przy głosowaniu projektu powyższej uchwały. W przerwie Sesji z 11 kwietnia 2007r. dyscyplinę wprowadzono, co kompromitowało moją osobę i cały Klub PO w oczach PiS.

Warto zaznaczyć, że zanim wprowadzono dyscyplinę klubową, zgłosiliśmy razem z Mirosławem Gilarskim z PiS poprawkę, która wprowadzała zmianę lokalizacyjną. Pragnę przypomnieć, że zwolennicy projektu uchwały wg druku nr 181 tłumaczyli, że lokalizacja nie ma żadnego znaczenia przy staraniach o pozyskanie funduszy norweskich.

 

Szanowni Państwo,

Po uchwaleniu przez Klub dyscypliny oznajmiłam przewodniczącemu Pawłowi Sularzowi, że zagłosuję zgodnie z dyscypliną pod warunkiem, że otrzymam od Prezydenta na piśmie potwierdzenie, że późniejsza zmiana lokalizacji będzie bez znaczenia dla pozyskania pieniędzy z funduszu norweskiego. Prezydent takiego oświadczenia pisemnego nie dał. Zgodziłam się więc – dokonując kolejnego ustępstwa - że deklaracja ta może być złożona przez Prezydenta ustnie do protokołu, czego Prezydent NIE UCZYNIŁ. Zapewnienie Prezydenta, że sprawa lokalizacji jest otwarta, jest tautologią, ponieważ sprawa jest zawsze otwarta, nawet, gdy się już tam muzeum wybuduje – zatem nie jest to żadna deklaracja.

 

Szanowni Państwo!

Rozważacie obecnie czy ukarać mnie za głosowanie wbrew dyscyplinie klubowej, w sprawie, w której żądałam uczciwie od Prezydenta, aby nareszcie skończyło się manipulowanie Radnymi z Klubu PO i stawianie ich pod ścianą. Przecież wystarczyła deklaracja Prezydenta jasna i czytelna, że późniejsza zmiana lokalizacji nie będzie miała wpływu na uzyskanie przez Miasto funduszy z Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Nic więcej nie było trzeba. Przypomnę jaką deklarację w imieniu Prezydenta Krakowa złożył prezydent T. Trzmiel:

 

„Proszę Państwa lokalizacja Muzeum Sztuki Współczesnej pojawia się w dokumentach przyjętych uchwałą Rady Miasta Krakowa. W związku z tym jakiekolwiek zmiany w tym zakresie mogą być przyjęte również poprzez uchwałę Rady Miasta Krakowa i w związku z tym mogę potwierdzić, że sprawa jest otwarta. Jest sprawa lokalizacji otwarta.”

 

Mojej osoby tego typu deklaracja nie zadowoliła. Uważałam ją za element manipulacji, który miał przekonać przeciwników lokalizacji do głosowania „ZA”. Pamiętałam dobrze atmosferę głosowania nad WPI. Tu radnych również proszono, żeby nie patrzyli na poszczególne lokalizacje, bo to przecież się zmieni, ale głosowali ZA bo przepadną nam fundusze europejskie na halę wielofunkcyjną. Na problem tego typu argumentacji trafnie zwrócił uwagę radny Grzegorz Stawowy w trakcie debaty 11 kwietnia 2007r.:

 

„Przypomnę, że przyjmowaliśmy WPI pod pręgierzem argumentu, że miasto musi złożyć wniosek do 17 (…) na halę wielofunkcyjną, są tego argumenty używane z tej mównicy i ja rozumiem, że to WPI było przygotowywane w głównej mierze czy w znacznym stopniu pod fundusze europejskie, natomiast mamy dzisiaj do czynienia z sytuacją analogiczną Panie Prezydencie i to mnie bardzo martwi ponieważ Rada  Miasta jest wykorzystywana jako bezwiedny instrument.”

 

Dziś moje obawy, że pod płaszczykiem zdobywania funduszy europejskich, w tym i norweskich, forsuje się lokalizacje poszczególnych inwestycji, potwierdzają się. Proszę zapoznać się z opinią prawną do zmian w WPI według druku nr 230. Dowiadujemy się z niej, że wobec obowiązywania m.in. uchwał związanych z WPI i funduszami norweskimi (uchwała z 11 kwietnia), w przypadku przyjęcia uchwały według druku nr 230 zaistnieje rozbieżność pomiędzy obowiązującymi uchwałami RMK. Przytoczony przeze mnie wniosek zawarty w opinii prawnej jest oczywisty, dlatego zdecydowałam się 11 kwietnia zagłosować wbrew dyscyplinie. Można dać się zmanipulować w jednej sprawie raz (tak było w przypadku budżetu), drugi (tak było w przypadku WPI), ale nie trzeci (czego nie udało się już dokonać 11 kwietnia).

 

Mam nadzieję, że nasz KLUB nie godzi się na następujący model kierowania:

 

Jeśli nie uda się przeforsować wątpliwego projektu poprzez efekt zaskoczenia i niezawinionej przez radnego ignorancji, to należy wprowadzić bardziej wyrafinowane techniki perswazji, tak by nakłonić radnego do dobrowolnego głosowania ZA (np. wmawia mu się, że nie chodzi tu o lokalizację ale o fundusze, i obiecuje się, że lokalizację, która faktycznie jest fatalna, zmieni się później). Jeśli i to zawiedzie należy zmusić radnego do głosowania ZA przy pomocy dyscypliny, a jeśli się wyłamie, to należy przykładnie ukarać.

 

Jeśli zostanę ukarana w tej sprawie, będę musiała ze smutkiem stwierdzić, że krążące już wśród opinii publicznej określenia krakowskiej PO jako partii Majchrowskiego, albo co gorsze, jako „przystawki Majchrowskiego”, nie są pozbawione podstaw. Zależy mi na dobrym wizerunku PO, mimo, że nie jestem członkiem partii. Napawa mnie smutkiem widok, gdy – tak jak to było na poprzedniej Sesji RMK 9 maja – prezydent J. Majchrowski w trybie nagłym żąda od Rady zgody na zaciągnięcie prawie 400 milionów zł kredytów długoterminowych i nie musi przychodzić nawet na Sesję, by jego żądanie zostało pokornie przyjęte. Słusznie niektórzy zauważają, że R. Giertych, uważany za „przystawkę PiSu” bez wątpienie wykorzystałby taką sytuację do przeforsowania własnych projektów. My natomiast głosujemy bezwarunkowo.

 

Szanowni Państwo,

Kończąc, chcę zwrócić uwagę na groźbę nierównego traktowania zwolenników i przeciwników ścisłej współpracy z prezydentem J. Majchrowskim. W momencie gdy zostanę ukarana, będę miała prawo czuć się tym bardziej skrzywdzona, że będę jedną z pierwszych, jeśli nie pierwszą osobą ukaraną przez władze krakowskiej PO w aktualnej kadencji Rady Miasta.  Uważam, że ukaranie mojej osoby za decyzję bądź co bądź korzystną nie tylko dla interesu Miasta, ale także wizerunku PO, postawi na nowo i z dużo większą siłą pytanie dlaczego nie wyciągnięto żadnych, przynajmniej oficjalnie, konsekwencji wobec Janusza Sepioła, który w trakcie negocjacji PO z prezydentem J. Majchrowskim, objął istotne stanowisko w jego administracji. Przypomnę, że Janusz Sepioł był jednym z negocjatorów PO, co stawia jego decyzję w jeszcze bardziej dwuznacznym świetle.

 

Szanowni Państwo,

Proszę o podjęcie decyzji uwzględniającej przedstawione przeze mnie racje.

 

Z wyrazami szacunku

 

Katarzyna Migacz

 

PS.

W przypadku mojej nieobecności w trakcie posiedzenia Klubu Radnych PO rozpatrującego wniosek o ukaranie mojej osoby, proszę o odczytanie przygotowanej przez mnie MOWY OBRONNEJ. Prośbę tę kieruję w pierwszej kolejności do Przewodniczącego Klubu Pawła Sularza.

W razie ukarania mojej osoby proszę pouczyć mnie o przysługujących mi prawach, w tym przede wszystkim wskazać instytucje do których mogę się odwołać od decyzji.

 

 

 

Załączniki:

 

1.       List do

Przewodniczącego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa

- Władysława Bartoszewskiego z dnia 19.04. 2007r.

 

2.       Uchwała nr3/2007

Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa

z dnia 15.05.2007r.