Powrót do strony głównej

 

Historia sporu

 

 

 

 

 

                Kraków, 19 kwietnia 2007 r.

Katarzyna Migacz

Mirosław Gilarski

 

 

Szanowny Pan

Władysław Bartoszewski

Przewodniczący Rady Ochrony, Walk i Męczeństwa

 

Obecnie w Krakowie trwa gorąca debata na temat lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej w dawnej fabryce Schindlera. Zdaniem wielu osób, miejsce naznaczone najgłębszym dramatem ludzkim, sięgającym do tajemnicy życia i śmierci, koliduje                  z koncepcją Muzeum Sztuki Współczesnej.

W Krakowie od wielu lat istnieje - alternatywny wobec koncepcji Muzeum Sztuki Współczesnej - projekt, zakładający by w miejscu, które zakorzeniło się w świadomości społecznej - m.in. dzięki filmowi S. Spielberga – jako pole zmagań życia ze śmiercią, dobra ze złem, nadziei z rozpaczą, heroizmu jednostki z oportunizmem mas, solidarności ogólnoludzkiej z rasizmem i skrajnym nacjonalizmem, powstało Muzeum Sprawiedliwych, którego integralną częścią byłyby eksponaty liczącego ponad 100 lat Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego.

W czasie debaty na temat lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej w dawnej fabryce Schindlera padają pytania:

 

1.    Argumenty egzystencjalne i kulturowe: Czy wszystkie dzieła sztuki współczesnej nadają się do prezentacji w miejscu naznaczonym najgłębszym dramatem ludzkim? Dokonując refleksji nad omawianą lokalizacją, należy podkreślić, że Fabryka Schindlera nie tylko była miejscem najgłębszego dramatu, ale jest elementem funkcjonującym w sposób szczególny w świadomości społecznej. Po filmie Spielberga, trudno będzie osobom zwiedzającym planowane Muzeum Sztuki Współczesnej zapomnieć o dramacie drugiej wojny światowej. W związku z tym rodzi się pytanie, czy da się pogodzić powagę tego miejsca z wolnością sztuki? Są to dwie cenne wartości – dlaczego mamy je narażać na kolizję? Czy poprzez lokalizację Muzeum Sztuki Współczesnej w dawnej fabryce Schindlera, nie tworzymy nowego Campo di Fiori?

 

2.    Argumenty edukacyjne: Każde miejsce, także to związane z największym cierpieniem, jak Golgota i Oświęcim może budzić nadzieję i optymizm. Warunkiem tego jest jednak odpowiednia treść, dostosowana do głębi dramatu związanego z tymi miejscami. Można wątpić, czy sztuka współczesna, z całą właściwą dla siebie niedookreślonością, stanowi właściwą dla tego miejsca treść? Czy ten dysonans nie spowoduje, że po oglądnięciu sztuki współczesnej w fabryce Schindlera, ludzie będą opuszczali Muzeum z poczuciem przygnębienia i pesymizmu? Czy nie będzie to wywoływało lęku przed wszystkim tym co niesie nam nowoczesność, a więc wolnością myślenia, emancypacją indywidualnej osoby ludzkiej i autonomią kultury? Pamiętając, że faszyzm wyrósł w pewnej konfrontacji z modernizmem, należy zapytać, czy słuszne jest łączenie ze sobą sztuki współczesnej z miejscem, które kojarzy się powszechnie z dramatem II wojny światowej?

 

3.    Argumenty ekonomiczne: Przeciwnicy zmian lokalizacji Muzeum powołują się na fakt, że na tą inwestycję w tym miejscu wydano klika milionów złotych. Jakkolwiek argumenty ekonomiczne nie stanowią tu istoty sprawy, nie można ich pominąć milczeniem. Warto zatem przytoczyć tu pytanie zadawane przez zwolenników zmiany: czy budując Muzeum Sztuki Współczesnej w fabryce Schindlera władze Miasta Krakowa nie marnują wspaniałej promocji jaką daje temu miejscu film S. Spielberga nagrodzony 8 Oskarami?

 

4.    Argumenty związane z hierarchią ważności i pilności oraz ewentualnymi opóźnieniami planowanych inwestycji: Rozważając kwestię lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej nie sposób pominąć projektu Muzeum Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Projekt ten, powstały kilka lat temu, zawiera jako swoją integralną część ekspozycję ponadmilionowych zbiorów Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego. KTF posiada bezcenne świadectwa Polski wielokulturowej, Polski wyzwalającej się spod zaborów, Polski cieszącej się odzyskaną po 123 latach niepodległością, Polski walczącej w II wojnie światowej, itd., itd. Posiada liczne fotografie, książki i prasę przedwojenną. Nikt się nie martwi tym, że każdy rok zwłoki w przydzieleniu odpowiedniego lokalu dla zbiorów KTF, to narażanie nie tylko Polski, ale całego ogólnoludzkiego dziedzictwa na utratę dokumentów, których się już nie da odtworzyć. Czy nie należy w pierwszej kolejności zatroszczyć się o godny lokal dla pamiątek dawnych pokoleń? Jeśli z tych dwóch instytucji coś ma poczekać, to czy nie lepiej, by tym czymś było Muzeum Sztuki Współczesnej?

Wspominając o zbiorach KTF odwołujemy się przede wszystkie do powojennych doświadczeń Pana Ministra. Pan wie, jak trudno było dbać o zbiory w czasach PRL. Obecnie prezes KTF-u, Władysław Klimczak ma 84 lata. Przeżył wiele, ale jeszcze, podobnie jak Pan Minister, ma sporo sił. Warto, by pan Klimczak, pomógł - nie sobie, ale nam - w zabezpieczeniu zbiorów w ich nowym, godnym dla nich miejscu.

 

Szanowny Panie Ministrze,

Zwolennicy zmiany lokalizacji Muzeum Sztuki Współczesnej mają silne argumenty. Te argumenty są bezsilne w zakulisowych rozgrywkach. Próbujemy nadać tym argumentom właściwą im moc. Argumenty racjonalne, jak mają niewielkie znaczenie w rozgrywkach zakulisowych, tak posiadają ogromną moc w otwartej debacie publicznej. Bez takich niekwestionowanych autorytetów jak Pan Minister, będzie nam trudno wywołać otwartą, merytoryczną i apolityczną debatę.

       Prosimy również o opinię Radę Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa w tej bardzo ważnej dla Polaków sprawie.

 

Z wyrazami szacunku

 

 

Radni Miasta Krakowa

 

 

Katarzyna Migacz (radna PO)

/-/

Mirosław Gilarski (radny PiS)

/-/