Misja specjalna, 2007-02-06,

http://v1.itvp.pl/i.tvp/art_id/1908

 

1.          Komentarz do programu

2.          Fragmenty programu „Misja specjalna”

 

 

Ad. 1. Komentarz do programu

KUPOWANIE URZĘDÓW

Wywiad z Marcinem Migaczem,

uczestnikiem programu „Misja specjalna”

 

Przemysław Gajowski: W programie określiłeś aferę związaną z nadużyciami w kampanii wyborczej Jacka Majchrowskiego jako kupowanie urzędów. Starałeś się pokazać, że tak jak w aferze Rywina mieliśmy do czynienia z kupowaniem ustaw, tak tu mamy coś znacznie gorszego…

 

Marcin Migacz: Wystarczy kupić sobie urząd, a wtedy już nie trzeba się martwić o losy pojedynczych ustaw, uchwał, rozporządzeń, czy też decyzji. Mam trochę pretensję do „Gazety Wyborczej”, a zwłaszcza pana Blumsztajna, że tak lekką ręką pisze, że Majchrowski przekroczył 10-krotnie limit wyborczy. Proszę popatrzyć na proporcje: przy sprawie taśm Renaty Beger rozdzierano szaty, że nie wiadomo co się stało, a informacje o 10-cio krotnym przekraczaniu limitów wydatków na kampanię wyborczą, są traktowane jako coś normalnego. Gazeta Wyborcza tak ostro potępia styl rozmowy polityków PiS-u z Renatą Beger, bije w alarm, że mamy zagrożoną demokrację, trzeba rozwiązać parlament i ogłosić przyspieszone wybory, a w przypadku informacji o przekraczaniu limitów wyborczych, siedzi cicho, dając do zrozumienia, że jest to w zasadzie normalne zjawisko. Gazeta Wyborcza nie toleruje stylu rozmów polityków PiS-u z Renatą Beger, rzuca gromy, a toleruje zjawisko, które śmiało należy określić mianem „kupowania urzędów”.

 

Przemysław Gajowski: Ale nie tylko Gazeta Wyborcza tolerowała takie zjawiska. Ganisz Gazetę Wyborczą, ale to ona miała odwagę napisać o tym o czym się od dawna mówiło się na mieście.

 

Marcin Migacz: Smutne było to, że wszyscy wydawali się przyjmować te informacje jako coś normalnego. A przecież jest to czynienie farsy z demokracji. Każde tego typu sygnały winny być przyjmowane z wielkim oburzeniem. Dla mnie było normalne, że jeśli się słyszy o tak wielkich nadużyciach w finansowaniu kampanii wyborczej, to trzeba bić w dzwony! Bo demokracja jest zagrożona!? Bo państwo prawa jest ośmieszane! A tu nic. Pan Blumsztajn pisze takie rzeczy i w zasadzie sam się tym nie przejmuje. To jest demoralizowanie społeczeństwa. Demoralizacja polega tu na tym, że o zjawisku zagrażającym demokracji, mówi się jak o czynie w zasadzie dopuszczalnym i nie groźnym, czymś w rodzaju drobnego wykroczenia, ale nie przestępstwa. Ludzie to słuchają, słuchają to politycy startujący w wyborach, słuchają, czy też czytają to biznesmeni mający wiele spraw do załatwienie w urzędach i wyciągają odpowiednie dla siebie wnioski. Polityk dochodzi do wniosku, że jeśli chce wygrać wybory, to musi wydać kupę pieniędzy na kampanię nie bacząc na limity. Biznesmen zaczyna rozumieć, że jeśli chce zrobić interes, to musi wesprzeć finansowo jakiegoś polityka, bo konkurencja pewno już dawno to zrobiła. Jeśli mój konkurent finansował jakiegoś polityka, to pewnie ten polityk czuje się zobowiązany do rewanżu – oczywiście kosztem wolnego rynku i pieniędzy podatników. Jeśli kupowanie urzędów nikogo nie bulwersuje, to świadczy że w naszym kraju bycie uczciwym oznacza nieudacznictwo

 

Przemysław Gajowski: Rozumiem twoje wzburzenia, zwłaszcza – że jak informujesz w swoim zawiadomieniu, policjant prowadzący sprawę, sugerował, że to żadne przestępstwo, tylko wykroczenie

 

Marcin Migacz: Dobrze, to może przejdźmy do szczegółów sprawy.

 

Przemysław Gajowski: Proponuje pominąć szczegóły tej sprawy, wskazując jedynie miejsce gdzie znajduje się więcej informacji na ten temat:

http://www.rzeczprawa.eco.pl/walkazkorup/finkamwyb/zz2005.htm

Przejdźmy do sprawy Zbigniewa Barana, a właściwie do sprawy zaniedbania przez prezydenta Majchrowskiego obowiązku powiadomienia prokuratury o popełnienia przestępstwa przez Zbigniewa Barana. Czy rzeczywiście prezydent Majchrowski może się tu czegoś obawiać? W gruncie rzeczy to tak naprawdę jedynym dowodem w tej sprawie są zeznania Zbigniewa Fijaka?

 

Marcin Migacz: Ja sprawę Zbigniewa Barana poruszałem w kontekście finansowania kampanii wyborczej. Sprawa, którą prowadzi prokuratura kielecka jest odpowiedzią na pismo Bogusława Golenia, prezesa „Samorządnego Krakowa”. Prezes Goleń zarzucił prezydentowi Majchrowskiemu niedopełnienie obowiązku powiadomienia Prokuratury o przestępstwie. Uważam, że wniosek prezesa Golenia był całkowicie zasadny. Jeśli ktoś zostaje skazany prawomocnym wyrokiem za płatną protekcje, to należy wyjaśnić, czy działał sam, czy też został rzeczywiście posłany przez Majchrowskiego. To tak jak w sprawie Rywina. Przypomnę jedynie, że wyrok w tej sprawie zapadł za rządów jeszcze SLD. O sprawie Barana rozpisywała się obszernie Gazeta Wyborcza. Teraz nie wiedzieć dlaczego Gazeta Wyborcza bagatelizuje ten temat.

 

Przemysław Gajowski: Dobrze, ale czy według ciebie J. Majchrowski zostanie skazany w sprawie Zbigniewa Barana?

 

Marcin Migacz: Nie wiem jakie materiały posiada prokuratura. Jeśli tylko zeznanie Zbigniewa Fijaka, to może to nie wystarczyć. Myślę jednak, że prokuratura badając tą sprawę natrafiła na inne dowody. W tygodniku „Wprost” (2007-02-18, nr 7) czytamy:

„Z ustaleń prokuratury wynika, że 1 maja 2003r. w motelu Krak doszło do spotkania w biurze Wiesława Stechnija (lokalnego przedsiębiorcy), w którym mieli uczestniczyć m.in. Majchrowski, Andrzej Kulig oraz urzędniczka magistratu. Według jednego z uczestników spotkania ‘Majchrowski był bardzo zdenerwowany groźbą upublicznienia sprawy i prosił Stechnija, aby ten skontaktował się z Baranem i obiecał mu wszystko, co chce, byleby tylko w aferze nie pojawiła się osoba prezydenta Krakowa’. Zdaniem prokuratorów, to dowód, że prezydent świadomie nie zawiadomił wymiaru sprawiedliwości o przestępstwie popełnionym przez przedsiębiorcę pogrzebowego. Dlatego chcą teraz postawić Majchrowskiemu zarzuty.”

 

Przemysław Gajowski: Nieoczekiwanie dla nas w sprawie Barana również przewija się nazwisko Wacława Stechnija. Swoją drogą ciekawe, czy to on zeznał przeciwko Majchrowskiemu?

 

Marcin Migacz: Być może. Kiedy trzy lata temu zacząłem się na poważnie zajmować sprawą Motelu Krak, stwierdziłem, że warunkiem sukcesu jest z jednej strony skłócenie dwóch bliskich sobie kolegów: Jacka Majchrowskiego i Wacława Stechnija, a z drugiej zbudowanie szerokiego ponadpartyjnego forum antykorupcyjnego. I chyba się udało. Skłóceni ze sobą koledzy zaczynają ujawniać zbierane wzajemnie na siebie haki. Być może sprawa Barana jest kolejnym hakiem Stechnija.

 

Przemysław Gajowski: Ale czy Stechnij jest wiarygodnym świadkiem?

 

Marcin Migacz: Po pierwsze nie mamy pewności, że te zeznania pochodzą od Stechnija, ale załóżmy, że od niego. Jeśli Stechnij nie jest wiarygodny, to trzeba zbadać w jaki sposób udało mu się przekonać w 1996r. Radę Miasta Krakowa, by ta przekazała teren Motelu Krak, prawie 7 hektarów, w trybie bezprzetargowym, na 40 lat, spółce o kapitale zakładowym 100zł. Kto wtedy był odpowiedzialny za sprawdzenie wiarygodności np. finansowej spółki Forte? Należy zbadać dlaczego Majchrowski dążył i dalej chyba dąży do ugody z tą spółką? Jeśli Majchrowski twierdzi, że Wacław Stechnij jest oszustem, to niech wyjaśni dlaczego swymi działaniami zmierza do tego by z oszusta i bankruta uczynić milionera. Zawarcie ugody pomiędzy Miastem a Stechnijem, a ściślej rzecz biorą spółką Forte, oznacza grube miliony, jeśli nie dziesiątki milionów dla Stechnija. Niech się prezydent Majchrowski zdecyduje, czy Stechnij jest oszustem, czy też nie? A jak się zdecyduje, że to oszust, to niech wyjaśni, dlaczego dąży do ugody, a nie pisze wniosków do prokuratury? nie zgłasza wniosku o upadłość? Dlaczego przez całą swą kadencję nic nie zrobił by odebrać miejską ziemię człowiekowi, który według niego jest oszustem? Liczył na łapówkę, bał się haków?

 

Przemysław Gajowski: No jednym z takich haków niewątpliwie są „krakowskie taśmy prawdy” ujawnione przez Stechnija dopiero dwa lata po ich nagraniu.

 

Marcin Migacz: Pytanie które dzisiaj należy z całą mocą postawić brzmi, czy Prezydent Krakowa jest szantażowany? Czy znamy już wszystkie haki?

 

Przemysław Gajowski: „Misja specjalna” w której wystąpiłeś zinterpretował taśmy prawdy jako dowód, że Majchrowski zmuszał Stechnija do sprzedaży spółki Forte.

 

Marcin Migacz: Kompletna bzdura. Jak można na podstawie krakowskich taśm prawdy wyciągnąć taki wniosek. I co gorsza treść tego wniosku pojawia się na tle budynku krakowskiej prokuratury okręgowej. Czy na podstawie taśm prawdy można postawić wniosek, że Stechnij był zmuszany do sprzedaży swojej spółki? Nie bądźmy śmieszni. Przeanalizujmy dokładnie nagranie.

W „krakowskich taśmach prawdy” Stechnij skarży się na brak inwestorów. Nikt nie chce kupić jego spółki. Prezydent Majchrowski ponagla Stechinija. Ostrzega, że za tydzień, zgodnie z przepisami i interesem Miasta, będzie musiał wypowiedzieć umowę spółce Stechnija. Stechnij mówi, że może by się znalazł kupiec na jego spółkę, ale krakowski Wydział Architektury robi problemy z WZiZT. Chodzi konkretnie o firmę Tesco i o WZiZT pod centrum handlowe. W. Stechnij skarży się na dyrektora Wydziału Architektury – Jerzego Muzyka. Muzyk stwarza problemy, stawia warunki trudne do przyjęcia dla sieci hipermarketów. Prezydent Majchrowski obiecuje pomoc w tym względzie – zainterweniuje w Wydziale Architektury. Po rozwiązaniu problemu z wydziałem Architektury, Stechnij nakłania prezydenta Majchrowskiego, by ten pierwszy skontaktował się z Piotrem Korkiem, dyrektorem ds. ekspansji w Tesco Polska. Dodajmy na marginesie, że 4 miesiące po tej rozmowie Majchrowski osobiście, pewnie Muzyk nie chciał się na to zgodzić, podpisał WZiZT pod hipermarket dla Tesco.

Posłuchajmy dokładnie krakowskich taśm prawdy. Oto fragment z 33,34, i 35 minuty nagrania:

 

32 min. 30 sek. – 34 min. 16 sek.

W. Stechnij: Ściągasz Korka, każ mu kurwa, po prostu przyjechać, bo to jest ambicjoner

J. Majchrowski: Kogo ściągam?

W. Stechnij: Tego Korka, huja jednego dyrektora, (…). Ściągasz Korka, kurwa, błyskawicznie, każ mu przyjechać, nie wiem, za tydzień

J. Majchrowski: No i co ja mu powiedziałem wszystko, co jest grane, że jestem zainteresowany tym żeby oni to wzięli, kurwa no

W. Stechnij: To trzeba mu powiedzieć, kurwa, teraz precyzyjnie

J. Majchrowski: Ale ja mu precyzyjnie powiedziałem. Napisałem mu wszystko co chciał, tak jakżeście chcieli tą notatkę, dostałem podziękowanie, że o to im chodziło i tyle, no. I co ci pierdolą

W. Stechnij: No teraz kurwa ktoś musi wykonać telefon, ze są terminy teraz w tej chwili, czy są zainteresowani, bo jak nie ten temat upada za tydzień na przykład. Po zawodach. Ja tego nie mogę zrobić, bo co ja mogę

J. Majchrowski: No tak, tylko oni mogą wyjść z założenia, że to im właśnie fajnie jak to upadnie, nie?

W. Stechnij: No to niech powiedzą. Przynajmniej będziemy wiedzieli. Nikt nas nie będzie woził. A nie sądzę, bo się nie wpierdolą, kurwa, w ten, w żadne przetargi, czekania, nie sądzę

J. Majchrowski: Dobra, masz telefon do tej, do Korka, czy do tej Bożeny, czy do kogoś?

W. Stechnij: Ta… Do Korka nie mam. Do niej mam.

J. Majchrowski: To daj mi do niej telefon

W. Stechnij: Nie to już, to już jest nas…, ten. Można podpisać na przykład z nimi taki układ, krótkie porozumienie. Z tego można zrobić, możesz zrobić raty, trzy, cztery raty, w przeciągu dwóch miesięcy, nie?! Wszystko jest poczyszczone?

J. Majchrowski: Wszystko kurwa mogę do 30-tego. Wszystko mogę

M. Balawejder: Czy oni nie mogą zrobić jednego banalnego ruchu? Że zawierają z Wackiem umowę przedwstępną, płacą mu kurwa ileś tam tych pieniędzy, Wacek, zawierają umowę

W. Stechnij: No ale kurwa nie zrobią, właśnie dopóki nie mają pewności, nie mają, oni mają procedury

J. Majchrowski: Ale czego? Ja im powiedziałem, że kurwa dostaną WZiZT na ten, no wszystko, co tu chcieli, to im powiedziałem, no kurwa no

W. Stechnij: Nie wiem, coś tu jest niedograne

J. Majchrowski: Daj mi tu telefon. Je se jutro do niej zadzwonię.

 

Przemysław Gajowski: Czy będziesz skarżył autorów programu Misja specjalna?

 

Marcin Migacz: Jeśli w następnych filmach, porzucą swa nieudolną interpretację taśm prawdy, to nie będę robił z tego afery. Bądź co bądź, program był odważny, należy docenić odwagę autorów i uznać, że w tak trudnych sprawach można się pogubić. Pochwalić należy autorów „Misji specjalnej” za materiał związany z kampanią wyborczą. Dotarli do pełnomocnika finansowego i utrwalili jego twierdzenia obciążające bezpośrednio Jacka Majchrowskiego.

 

Przemysław Gajowski: No to co, możemy zaprosić do obejrzenia „Misji specjalnej”?

 

Marcin Migacz: Po takim wstępie, jak myśmy zrobili, to jak najbardziej.

 

 

 

Ad. 2. Fragmenty programu „Misja specjalna”

 

MISJA SPECJALNA

 

·              Wydanie z dnia 2007.02.06

·              Bohaterem programu jest prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. W drugiej turze wyborów samorządowych jest faworytem. Jednak już w trakcie kampanii pojawiły się zarzuty pod jego adresem. Trwają postępowania mające wyjąśnić sprawę płatnej protekcji Zdzisława Barana, próbę wymuszenia sprzedaży spółki Forte, nieprawidłowości w rozliczeniu kampanii wyborczej 2002 r … Echa kłopotów Majchrowskiego docierają do stolicy. Posłowie lewicy twierdzą, że jej przedstawiciel jest prześladowany przez przeciwników politycznych…

Goście: Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, jego pełnomocnik prof. Andrzej Oklejak, Wacław Stechnij, prezes spółki Forte, Marcin Migacz, ekspert stowarzyszenia Samorządny Kraków.

 

 

01 min. 30 sek. – 01 min. 35 sek.

Na tle budynku Prokuratury Okręgowej w Krakowie pojawiają się 3 tytuły spraw prokuratorskich w których przewija się nazwisko Jacka Majchrowskiego.

·              Sprawa płatnej protekcji Zbigniewa Barana,

·              Próba wymuszenia sprzedaży spółki Forte,

·              Nieprawidłowości w rozliczeniu kampanii wyborczej 2002 roku.

 

 

18 min. 28 sek. – 22 min. 10 sek.

Marcin Migacz: Ja zostałem postawiony w niezręcznej sytuacji ponieważ z jednej strony mam pana Wacława Stechnija, z drugiej strony pana prezydenta Majchrowskiego – obaj panowie są osobami o wątpliwej reputacji. Pan Wacław Stechnij rzeczywiście otrzymał teren w 96r. bezprzetargowo na 40 lat mając prawomocny wyrok za współudział w wyłudzaniu kredytów, mając spółkę z kapitałem zakładowym 100 zł. 7 hektarów w trybie bezprzetargowym otrzymał pod jednym warunkiem: że ma tam powstać centrum kongresowo – hotelowe. Z panem Lassotą wymyślili taki aneks, według którego mogli  postawić tam… poddzierżawić dla sieci hipermarketów te tereny.

Gajda: A co z zarzutami wobec prezydenta Majchrowskiego?

Migacz: Prezydent Majchrowski tak:… Spółka Forte jest oczywiście tutaj pośrednikiem pomiędzy urzędnikiem a inwestorem. I teraz w  wariancie prezydenta Lassoty pośrednik, czyli spółka bez pieniędzy – pan Stechnij, miał otrzymywać pieniądze za poddzierżawianie terenów sieciom hipermarketów, natomiast w wariancie pana Majchrowskiego pośrednik miał otrzymać pieniądze za sprzedaż udziałów swojej spółki. Jakby państwo posłuchali dokładnie…

Stechnij:  A świstak siedzi i zawija w sreberka

Migacz: Jakby państwo posłuchali dokładnie taśm prawdy na które się państwo powołują, tutaj nie chodziło o to, że prezydent zmuszał pana Stechnija do sprzedania udziałów, tylko obaj się zastanawiali kto kupi te udziały.

Gajda: A proszę powiedzieć co z inną sprawą o której była mowa w tym felietonie. Prezydent Majchrowski nazwał „Samorządny Kraków” bojówką i dlaczego ciągle „Samorządny Kraków”, którego pan jest ekspertem, uważa, że trzeba wracać do sprawy tego rzekomo nielegalnego finansowania kampanii wyborczej? Po raz trzeci już chyba?

Migacz: Można zrobić ze mnie oszołoma, a więc ja wziąłem sobie też wycinek co napisał Seweryn Blumsztajn z Gazety Wyborczej – no to myślę, że to nie jest oszołom w kategoriach pana prezydenta Majchrowskiego, ani osoba nadająca się na badania psychiatryczne i on w kontekście sprawy Barana, Zbigniewa B. i kampaniii wyborczej mówi: Jacek Majchrowski rozlicza w swoim sprawozdaniu kwotę 367 tys. zł. Tyle miała kosztować jego kampania i dużo więcej, zgodnie z przepisami, nie wolno mu było wydać. Ludzie, którzy organizowali już kampanie wyborcze w Krakowie, oceniają wydatki komitetu wyborczego Jacka Majchrowskiego na ok. 4 mln zł”. Czyli tutaj przekroczył…

(Głośny śmiech prezydenta J. Majchrowskiego)

Pan Blumsztajn pisze, że Jacek Majchrowski przekroczył 10-cio krotnie. To jest sprawa większa niż…

Gajda: Pan się śmieje Panie Prezydencie. To są zarzuty…

Majchrowski: Proszę państwa, bo to jest…

Migacz: To jest sprawa większa… Ja mam tutaj apel do pana Blumsztajna, bo to nie można napisać coś w gazecie i później przejść nad tym do porządku dziennego, bo to nie jest zwykły zarzut, że prezydent Majchrowski miał kochankę, tylko tutaj było kupowanie urzędu. Nie tylko ustawy, ale urzędu

Gajda: Panie Prezydencie, jak Pan to komentuje, Pana to rozbawiło?

Majchrowski: Proszę Pana, to jest stek takich bzdur, że inaczej na to nie można zareagować. 4 miliony

Gajda: To dochodzenie Prokuratury, zajmuje steki bzdur?

Majchrowski: Proszę Pana dwa razy Prokuratura umożała tą sprawę.

Gajda: Dlaczego 3 raz się tym zajmuje?

Majchrowski: No właśnie (wskazuje na Marcina Migacza) z polecenia „Samorządnego Krakowa”. Jeżeli ktoś składa bez przerwy wnioski, to prokuratura  bez przerwy to międli. Pan prokurator Engelking powiedział o kilkunastu sprawach, które się toczą w prokuraturze przeciwko mnie. Chciałem zwrócić uwagę, że wszystkie te sprawy są albo z polecenia pana Stechnija albo „Samorządnego Krakowa”.

 

25 min. 00 sek. - 25 min. 52 sek.

Migacz: Przykro mi, że dajecie wiarę panu Wacławowi Stechnijowi i tutaj stawiacie go przeciwko panu Majchrowskiemu. Pan Majchrowski popełnił wiele błędów, natomiast ja nie będą śpiewał w jednym chórze z panem Stechnijem.

Stechnij: I bardzo słusznie

Migacz: Bardzo proszę o przeanalizowanie taśm prawdy, i dokładnie, jest tam ingerencja w media. Wynika z tego…

Stechnij: To już pan powiedział. Tylko pan pracuje dla swego teścia, Wawel Imosu, i swojej żony

Gajda: Proszę Państwa wyjaśniamy sprawy dotyczące urzędnika publicznego, więc przyznacie panowie, że powinniśmy, mamy prawo, a nawet obowiązek zadawać takie pytania i te sprawy wyjaśniać

Migacz: Tylko dokładnie!

Gajda: Dziękuje wszystkim Panom za przybycie…

 

 

Powrót do strony głównej